wtorek, 17 stycznia 2017

W kożuchu

Jeśli chcesz iść coś kupić, wpierw poszukaj tego na strychu. Tę zasadę powinnam wypisać sobie złotymi literami gdzieś nad szafą. Nie tylko ja zanoszę tam rzeczy nieadekwatne do pory roku albo chwilowo odrzucone, więc jeśli domowników płci żeńskiej jest więcej to i szansa na różne miłe niespodzianki większa. Ostatnimi czasy znalazłam tam historyczne dżinsy typu mom, ładniejsze niż te widziane w Zarze, ale za to równie niewygodne;) Kiedyś też fajne szmaciane kozaki, letni kombinezon i sukienki. Na strych można pójść po spodnie narciarskie albo śpiwór, a wrócić z lekkim kożuchem ze sztucznego futra. To właśnie przydarzyło mi się całkiem niedawno, w samą porę aby na noworoczną falę mrozów być dobrze przygotowaną termicznie, a po lekturze okraszonego bogato zdjęciami reportażu o Simonie Kossak, także stylowo. No i proszę, szczęście mi dopisało, bo nie dość że tak łatwo przyszło spełnienie marzeń o odzieży wierzchniej jak z czasów minionych*, w fajnym wydaniu niezobowiązująco "oversizowego" kroju, to jeszcze i śnieg w tle się pojawił. Wprawdzie przez większość czasu taki w wersji dla prawdziwych koneserów, przechodzący później w brudne błoto, ale nawet ten przejaw spragnieni zimy koneserzy docenią;)









Fot. S.

Kożuch ze sztucznego futra - zakupiony przez "rodzinną delegację" w sh w Augustowie (1 zł)
Szal w kolorach jesiennych liści - sh
Długi żółty sweter - sh
Czarne legginsy - sh
Duża szara czapka - sh
Szara zamszowa torebka - prezent od S. (sklep z torebkami na Nadodrzu)
Brązowe skórzane kozaki - lokalny sklep obuwniczy
Futrzane rękawice na białowieskie mrozy - nie wiem, bo też ze strychu, ale stawiałabym na sh;)

*piękny prawdziwy kożuch (na blogu tutaj) czeka już kolejny rok na wspomnianym rodzinnym strychu aż Wrocław nawiedzą mrozy godne Suwałk;)

piątek, 6 stycznia 2017

Czas świętowania czyli Nowy Rok

Kurz wiekowych drewnianych podłóg wirował w powietrzu, zatarte postacie zerkały na nas z szarości sufitowych sztukaterii, a Nowy Rok wciskał się wraz z chłodem przez drewniane framugi okien. Muzyka, której zdecydowanie daleko było do dworskich klimatów grzmiała między grubymi murami do wtóru ze śmiechem i toastami. Wszystkie życzenia wyleciały kominem w balonach, niektóre z nich pozbieraliśmy potem w parku. Jak to zwykle u mnie bywa z ubrań najbardziej przydała się rzecz chwycona w ostatniej chwili przed wyjściem z domu, szorstki wełniany sweter w misterne jasne wzory. Przydałyby się też ciepłe buty, ale jeśli się takich nie zabrało to trzeba było postawić na warstwy skarpet. Otoczone błyskiem nowych butów albo ukryte w kozakach wyglądały ładnie. Do tego ulubiona dresowa sukienka, zmieniona na czas sylwestrowej imprezy na paryskie jedwabie kupione kiedyś za około 1,70 zł. Tak się przyszedł u nas rok 2017:)







Zabawa była tak przednia, że wspomniana paryska sukienka z delikatnymi jedwabnymi falbanami jest tylko na mało wyraźnych zdjęciach z czarno-białym filtrem. Niech pozostanie więc niedopowiedzeniem dopóki nie przydarzy się znów okazja do jej prezentacji, w końcu karnawał dopiero się zaczął;)






Fot. Ola

Wełniany sweter w jasne wzory - sh
Szara dresowa sukienka - uszyta przez krawcową
Sukienka z delikatnymi jedwabnymi falbanami - sh
Wyszywana koralikami ozdobna chusta - sh
Brązowe kozaki - Loft37 (2012 rok)
Złote buty - gwiazdkowy prezent od S. (Aldo)
Zamszowa szara torebka - gwiazdkowy prezent od S. (sklep z torebkami na Nadodrzu)

piątek, 23 grudnia 2016

Sweter w kolorach lekko zachmurzonego nieba z przebłyskami grudniowego błękitu

Ciepły melanżowy sweter w odcieniach lekko zachmurzonego nieba miło łączy się z brudnym błękitem dżinsowych spodni oraz ciepłym brązem skórzanych kozaków i torebki*. Do tego szarość lekkiego ale przytulnego płaszcza. Taką harmonię kolorów lubię na co dzień. Naprawdę ciężko mi poczuć świąteczny klimat z tym grudniowym słońcem w tle, ale jakby nie było, trzeba szykować zdecydowanie bardzie odświętne stroje:)







Fot. S.

Melanżowy sweter - sh
Dżinsowe rurki - Zara (2013)
Skórzane kozaki - Loft37
Torebka - vintage po przejściach

*moje oko raduje się niezmiernie widząc kolorystyczno-materiałowe połączenie torebki i butów, tak miałam zawsze niezależnie od stosunku trendów do tej jakże drażliwej kwestii;)

sobota, 10 grudnia 2016

O sukience, którą miałam założyć na wystawę w Korei

Własnie tak. Wystawa miała się odbyć w ramach koreańskiego konkursu, a trzech najlepszych laureatów miało zagwarantowaną wycieczkę. Niestety coś to spełnianie ilustracyjnych marzeń u mnie nie działa, bo moje malowane akwarelami historie czarnego zwierza nie zapewniły mi przejścia do drugiego etapu konkursu (ciekawych moich obrazków odsyłam tutaj). Niemniej wyobraźnia zdążyła już ładnie wszystko zaplanować. W myślach walizkę miałam już prawie spakowaną, wiedziałam co będę chciała zjeść i jaką część nagrody finansowej przeznaczę na osławione azjatyckie kosmetyki. No cóż, ponoć olejki z popularnej na polskiej ziem sieci drogeryjnej sprawują się równie dobrze jak te z krajów dalekiego wschodu... Tymczasem dla galowej sukienki trzeba było znaleźć inną doniosłą okazję, bo nie dość, że po prostu bardzo mi się podoba, to doprawdy byłam dumna z tego jak udało przy pomocy familii udało mi się ją doprowadzić  do stanu używalności.











Fot. S.

Zdobna czarna sukienka - sh (ok 2zł, ale miała uszkodzony zamek i dwa małe naddarcia materiału)
Skórzana torebka - sh
Skórzane kozaki - osiedlowy sklep obuwniczy
Obszerny melanżowy sweter - sh
Biały szal z wełny z Mongolii Wewnętrznej - sh (3 zł)

środa, 30 listopada 2016

W szarość

Listopad ponoć nie jest szczególnie lubianym miesiącem, ale jeśli chodzi o mnie, to jest w czołówce wśród faworytów. Mgły, deszcze, poranne szarówki przechodzące w ciemne popołudnia.. to coś na co trochę już czekam przez cały słoneczny wrzesień i czego wypatruję w październiku. Nie ma miesiąca lepszego dla domowych (nie)aktywności z książką, ołówkiem czy z farbami. Nawet oglądanie czegoś na ekranie jest milsze gdy za oknem zimno i wichura. A w kwestii ubrań? Dla mnie plusem jest jasna sprawa jeśli chodzi o termikę, jest zimno, więc trzeba się ubrać ciepło;) To, że nagle zza chmur wyjdzie słońce nie wiąże się z tym, że nagle zrobi się strasznie ciepło (wiem, dla wielu osób to minus;). Wyciągam więc miękki płaszcz, którym zachwycałam się tutaj w zeszłym roku. Zakładam swetry, tuniki, wełniane sukienki "vintage" i ciepłą czapkę. Wtapiam się w szarówkę... i rozpoczynam okres niecierpliwego czekania na grudniową biel (niektórzy już mają to szczęście/pecha, ale Wrocław, polska stolica ciepła, dziś jest ledwie muśnięty kurtyną mokrych płatków;)











Fot. S.

Wzorzysty sweter - sh
Szary płaszcz z wełny i kaszmiru - sh
Czarne spodnie - sh
Biały szal z wełny owiec z Mogolii Wewnętrznej - sh
Szara ciepła czapka - sh
Jasnobrązowa skórzana torebka - z odzysku
Czarne buty - Reserved
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...