środa, 30 listopada 2016

W szarość

Listopad ponoć nie jest szczególnie lubianym miesiącem, ale jeśli chodzi o mnie, to jest w czołówce wśród faworytów. Mgły, deszcze, poranne szarówki przechodzące w ciemne popołudnia.. to coś na co trochę już czekam przez cały słoneczny wrzesień i czego wypatruję w październiku. Nie ma miesiąca lepszego dla domowych (nie)aktywności z książką, ołówkiem czy z farbami. Nawet oglądanie czegoś na ekranie jest milsze gdy za oknem zimno i wichura. A w kwestii ubrań? Dla mnie plusem jest jasna sprawa jeśli chodzi o termikę, jest zimno, więc trzeba się ubrać ciepło;) To, że nagle zza chmur wyjdzie słońce nie wiąże się z tym, że nagle zrobi się strasznie ciepło (wiem, dla wielu osób to minus;). Wyciągam więc miękki płaszcz, którym zachwycałam się tutaj w zeszłym roku. Zakładam swetry, tuniki, wełniane sukienki "vintage" i ciepłą czapkę. Wtapiam się w szarówkę... i rozpoczynam okres niecierpliwego czekania na grudniową biel (niektórzy już mają to szczęście/pecha, ale Wrocław, polska stolica ciepła, dziś jest ledwie muśnięty kurtyną mokrych płatków;)











Fot. S.

Wzorzysty sweter - sh
Szary płaszcz z wełny i kaszmiru - sh
Czarne spodnie - sh
Biały szal z wełny owiec ze Środkowej Mogolii - sh
Szara ciepła czapka - sh
Jasnobrązowa skórzana torebka - z odzysku
Czarne buty - Reserved

wtorek, 22 listopada 2016

Sukienka sprzed kilku dekad w kolorach drugiej połowy listopada

Sukienka sprzed kilku dekad w listopadowych kolorach*, krzewy obsypane czerwonymi owocami głogu i dzikiej róży, zorane pole, ale też trochę nowoczesności (trakcja elektryczna i okulary przeciwsłoneczne). O ile krajobraz częściej może na tym stracić, o tyle w stroju równowaga historii z nowoczesnością to dla mnie dobra myśl;)






Fot.S.

Wzorzysta sukienka - "vintage" ze strychu
Chusta też wzorzysta - sh
Mała skórzana torebka - sh
Skórzane kozaki (cieplejsi zastępcy moich nieśmiertelnych Loftów) - osiedlowy obuwniczy

*Zapewne w innych częściach kraju listopad objawia się już nieco innymi kolorami, ale w polskiej stolicy ciepła jesienne liście wciąż jeszcze posiadują na niektórych drzewach!

czwartek, 10 listopada 2016

Spotkajmy się w jesienny dzień, otuleni w zdradliwe włókna akrylu

Rok w rok moje ambitne ubraniowe plany na sezon jesienno-zimowy zostają w dużej mierze pogrzebane w odmętach tkanin miękkich i przyjemnych, o fasonach przytulnie obszernych, odpornych na podmuchy chłodnego wiatru. Gdybym miała wskazać sweter idealnie wpasowujący się w wymogi pożądanego milutkiego i luźnego kroju, to byłby to ten ze zdjęć. Zazwyczaj piszę tutaj w zachwycie o jakimś ubraniu, ale przecież nie wszystko zawsze jest idealne. Ten sweter nie jest. Mankamentem jest kiepski akrylowy skład. Niemniej mam go od jakichś trzech lat i przez ten czas nauczyłam się, że sprawdza się on świetnie w chłodnym, wieczornym plenerze na grillach, ogniskach czy po prostu w chłodny jesienny dzień. Ważne, żeby oddzielała nas miła bawełna jakiejś bluzki. Wtedy sweter spełnia swoje zadanie, grzeje od szyi po kolana:)








Fot.S.

Wzorzysty szal - sh
Wielki akrylowy sweter - sh
Dżinsowe rurki - Zara (2013)
Wzorzyste skórzane botki - Zara (2013)
Skórzana torebka - "vintage" po przejściach

niedziela, 6 listopada 2016

Grzybobranie

W ten pochmurny listopadowy wieczór zabieram Was na grzybobranie. W tym roku z wielką radością na nowo odkrywałam jak wspaniała jest to rozrywka. Co z tego, że sama jadam grzyby jedynie w wigilijnych potrawach, zawsze można uszczęśliwić rodzinę. Jeśli latem najbardziej lubię być nad wodą, to jesienią najchętniej uciekam do spłowiałych łąk, wietrznych pagórków i świeżego, leśnego powietrza. Między podgrzybkiem a prawdziwkiem można rzucać zachwycone spojrzenia na sosny i świerki, na mchowe poduchy, ciemne jagodniki i złocące się trawy. Wszystkie inne sprawy odchodzą na dalszy plan. 










Fot. S. i ja

Kurtka jesienno-zimowa - sh (3 zł)

piątek, 21 października 2016

Niejednoznaczny urok Międzygórza

Międzygórze ma dla mnie niepowtarzalny klimat, zwłaszcza jesienią. Zachwyt miesza się ze smutkiem, piękno z upadkiem, czar drewnianej snycerki z siermiężnością gumoleum na tle mętnego koloru lamperii. Pusto, złote liście, chłód płynący od górskiego potoku. Spacer to jedno, ale fajnie jest zostać tam na noc. Najlepiej w starym, wielkim ośrodku wczasowym, w którym nawet spora liczba gości wydaje się garsteczką osób. Tu nie chodzi o luksusy, wręcz przeciwnie, bo przecież niewiele wystarczy żeby było po prostu fajnie. Kiedy ogrzewanie nie dociąga do wyższych pięter, przyda się za to wielki, ciepły szal. No i dłuższy, również ciepły, sweter. W roli głównej  ten, który miał mieć zdjęcia w Berlinie. Wciąż go lubię, najbardziej na jesień. Luźny fason gwarantuje komfort, a bazująca na bawełnie tkanina ciepło. W zasadzie poza szalem (pasiasty z tamtego posta wciąż noszę i też był ze mną na wyjeździe, bo jest, a jakże, bardzo jesienny) nic się w tym zestawie nie zmieniło. Tak, rudości i brązy pasują mi do coraz cieplejszych barw w krajobrazie. Co tam trendy, to pory roku są dla mnie najważniejszym czynnikiem wpływającym na dobór kolorystyki garderoby;)















Fot. S. i ja


Obfity szal w ciepłych barwach - sh
Rudy ciepły sweter - sh
Legginsy - sh
Skórzane kozaki - Loft37 (od 2013)

*utwór z płyty, która jest przeze mnie obowiązkowo lecz z zachwytem wałkowana każdej jesieni.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...