czwartek, 27 września 2012

Berliiin!

Choć berlińskie metro jest fascynujące (dla mnie każde metro jest fascynujące), a niektóre stacje przypominały mi kadry z filmu "Kontrolerzy" (widziałam trzy razy!) to jednak nie przysłużyło się ono mojemu zdrowiu. Zimno, zimno-wieje, ciepło-wieje, gorąco-duszno, ciepło-wieje, zimno-wieje i tak cały czas w różnych konfiguracjach w zależności od tego z której linii na którą trzeba się było przesiąść. Nie mam pojęcia jakim cudem korzystający z metra berlińczycy w okresie jesienno-zimowym mogą normalnie funkcjonować. Mnie silne przeziębienie ścięło już w czasie wyjazdu, a dopiero teraz jako tako dochodzę do siebie. 
A teraz coś o mojej wyjazdowej garderobie. Pogoda była w sam raz na nowy gumowany trencz, który swoim kolorem spowodował znaczne ożywienie moich jesiennych zestawów. Nie mogłam się oprzeć dobraniu wszystkich ubrań pod turkusowy i zabraniu ze sobą dwóch torebek, w których przewija się ten kolor;)



Turkusowy płaszcz - sh; Szal - sh; Sweter - sh; Rurki - Pull&Bear; Baletki - Aldo; Pierzasty wisiorek - od Mila; Okulary - House; Torebka - sh

Drugiego dnia postanowiłam ubrać sukienkę. Zestaw w zasadzie niewiele różnił się od poprzedniego (przynajmniej kolorystycznie), jednak w sukience mogłam z większym przekonaniem pozować przed Bramą Brandenburską;)

Sukienka - sh; Szal - z Paryża; Kolczyki - od Mamy

Trzeciego dnia zrobiło się chłodniej, dlatego z chęcią przerzuciłam się na botki oraz adekwatną torebkę. Wiało naprawdę potężnie, więc postanowiłam lansować noszenie chusty na babuszkę.

Torebka - sh; Rurki - C&A; Botki - Reserved

A co z moimi wielkimi zakupowymi planami? Ubraniowa idylla, którą wyobrażałam sobie przed wyjazdem okazała się pełna poliestru, ponurych kolorów i baaardzo wysokich cen. Nie znalazłam wymarzonych wzorzystych sukienek, miękkich dzianinowych sweterków czy kolorowych, bawełnianych chust ani w Urban Outfitters ani w COSie ani w American Apparel. Przychylny moim oczekiwaniom okazał się H&M. Licząc na to, że w solidnych Niemczech znajdę egzemplarze solidnej jakości kupiłam czarną koronkową sukienkę i sweter jak z Aspen. Hitem okazał się też bawełniano-jedwabny szal znaleziony w przypadkowo odwiedzonym, nieznanym mi sklepie.

14 komentarzy:

  1. berlinskie metro jest fajne, bo nie trzeba placic :P

    nastepnym razem zrob wycieczke do hiszp, tu pogoda jest bardziej sprzyjajaca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie nikt nas nie kontrolował, ale myśmy w przestrachu przed kontrolerami karnie te bileciki całodzienne kupowali:P
      Aach do Hiszpanii bym chciała pojechać tylko to daleko jest, na tani samolot ciężko trafić, a moje autko pewnie rozpadłoby się w połowie drogi:P

      Usuń
  2. Mmmm absolutnie rewelacyjne fotografie! Co za klimat! :)
    Zdjęcie przez piękną bramą wejściową jest moim faworytem :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Płaszczyk piękny! Ma taki śliczny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie się powtórzę, ale jesteś malownicza...Kolory są cudne, a zdjęcie w okularach na tle ażurowej bramy przywołuje we mnie jakieś ciepłe wizje, jesień pełną romantyzmu, aromatycznej kawy z ciastkiem i ciepłego ramienia, które otula w czasie spaceru jak wieje przenikliwy wiatr...Wracaj do zdrowia i rób więcej zdjęć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło:)) Tylko tych zdjęć nie mam kiedy robić, a tak bym się pobawiła w komponowanie jesiennych stylizacji..

      Usuń
  5. Zakochałam się w Twoim płaszczu. Ma świetny kolor! :)

    Też mnie fascynują metra. Do tej pory miałam okazję poznać berlińskie i paryskie metro, które uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że nie jestem osamotniona w mojej fascynacji:D

      Usuń
  6. Ale z Ciebie przepięna turystka:) A na Twój uśmiech nie moge się napatrzeć:D Kuruj mi się tam szybko, herbaty z malinami dużo pij i jedz czekoladę:D No uwielbiam i jeśli zbiorę się na wycieczkę do Berlina to wiedz, że bedzie to Twoja zasługa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:D Wycieczkę do Berlina polecam, to miasto jest zupełnie inne od np. Paryża, Mediolanu czy Amsterdamu. Ale nawet wiedząc to, że Berlin jest specyficzny i "ponoć nie urzeka od pierwszego spojrzenia", to na żywo mnie jeszcze bardziej zaintrygował i zauroczył.

      Usuń
  7. Ze zwiedzania Berlina mam to samo wspomnienie - zimny wiatr targający uszy! Tylko chustki nie miałam i cierpiałam okrutnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cierpiałam potem, a w zasadzie już ostatniego dnia:p Zabawne, bo najmilsze wspomnienie z Berlina to kiedy wytargani tym wiatrem wróciliśmy do akademika koleżanki i padliśmy u niej w pokoju na fotele popijając gorącą herbatę na bolące gardło;) Ona też była mocno przeziębiona więc się razem świetnie w swoim gorączkowym bólu rozumiałyśmy;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...