środa, 12 grudnia 2012

The White Season

Wreszcie przez chwilę miałam odrobinę więcej czasu i wreszcie miałam okazję wybrać się na szybkie zdjęcia. Kiedy temperatura spadła poniżej minus dziesięciu stopni, przyszła pora na wyciągnięcie mojej tajnej broni przeciw marznięciu. Długi kożuch z islandzkich owiec czekał na ten moment od wakacji, kiedy to został przeze mnie upolowany w lumpeksie za jedyne 25zł (!). Jasny kolor i wielki, obramiony futerkiem kaptur kojarzy mi się z księżniczkami w syberyjskim wydaniu, zwłaszcza, że można pod niego założyć lekkie sukienki. Ten mój księżniczkowy kożuch ma tylko jedną wadę, wymaga arystokratycznego dostojeństwa w zachowaniu. Tarzanie się w śniegu czy nawet niewinne obrzucanie się śnieżkami odpadają. Wszelki brud widać na nim jak na białej kartce!



Fot.S., Edit: Me

Kożuch - sh
Szal - chyba Camaieu
Sukienka - C&A (możecie się jej lepiej przyjrzeć tu i tu)
Szary kardigan - Reserved
Kozaki - Allegro (Pull&Bear)
Rękawiczki w kolorze alg - od Mamy S.


Eng.
Finally, for a moment, I had a little more time and finally I had the opportunity to take some quick photos. When the temperature dropped below minus ten degrees, it was time to draw my secret weapon against getting cold. Long Icelandic sheepskin was waiting for this moment from holidays, when I hunted it in a second hand for only 25 PLN (!). Bright colors and big furry hood reminds me of princesses in the winter syberian issue, especially since in this warm coat I can wear light dresses. This my princess sheepskin has only one defect, it requires the aristocratic grandeur of behavior. Rolling in the snow or even innocent throwing snowballs cannot be held. Any dirt on this coat is visible as on a white sheet!

Sheepskin - sh; Shawl - Camaieu; Dress - C&A  (on the blog  here i here); Grey cardigan - Reserved; Boots - Allegro (Pull&Bear); Gloves - from S. Mum 


* Tak, wiem, że się powtarzam (prawie) z tytułem posta i z piosenką, ale nie znam bardziej śnieżnego utworu!:)

8 komentarzy:

  1. Świetny jest! Słowo "kożuch" zawsze mi sie kojarzyło babcino, ale ten jest całkiem zgrabny. Chociaż nie da się ukryć, ze z sukienką pod spodem nabiera zdecydowanie więcej wdzięku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna zdobycz!!:D
    idealny na te mrozy!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zgrabny nawet, jak nie kożuch. O wiele lepiej pasowałaby nazwa "futrzany płaszcz", bowiem wszelkie typy płaszczy (zwłaszcza miłe w dotyku) darzę miłością żywą i czystą, przejawiającą się w posiadaniu pięciu takowych. Poza tym mam fazę na beżowy, więc chętnie wzbogaciłabym swą kolekcję o taki kożuszek. Po prostu super i kropka. Z sukienką świetnie wygląda i pasowałby prawie do wszystkiego. No i bardzo Ci ładnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest doprawdy znalezisko godne odnotowania w historii lumpeksowych wykopalisk:D przepiękność:D a na Tobie leży idealnie<3

    OdpowiedzUsuń
  5. No pięknie , wszystko mi się tu podoba ! <3
    Zapraszam http://majless.blogspot.com/
    Obserwuję <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam podobnego futrzaka, ale sztucznego, nabyty też w sh i też mam z nim podobne skojarzenia co Ty ze swoim. Biorąc pod uwagę obecne moje upodobania, podejrzewam, że tą zimę przeleży w szafie. Mimo to, maksymalnie czuję urok Twojej kompozycji i nawet drzewa w tle są jak ze starej baśni. Z drugiego zdjęcia byłaby ciekawa akwarelka Twojego wydania:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Miało być z ostatniego zdjęcia:)Akwarelka z ostatniego zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...