sobota, 14 grudnia 2013

Czas na bordo

Jedna z zasad minimalizmu odnoszących się do kwestii ubraniowej, głosi aby pozbywać się rzeczy nienoszonych przez dłużej niż pół roku. Gdyby moja Mama 30 lat temu postanowiła zostać minimalistką nie miałabym ukochanych czarnych szmacianych kozaków, które od paru lat noszę bardzo często. Nie miałabym także wielu fajnych ubrań, tak jak kwiecistego kombinezonu, w którym przechodziłam wiele upalnych dni czy sukienki, którą przywdziałam na zeszłorocznego Sylwestra i parę innych okazji. Gdybym sama chciała być minimalistką pozbawiłabym się radości odkrywania wielu swoich ciuchów na nowo. Nie mogłabym włożyć tej bordowej sukienki i czuć się w niej świetnie w czasie tegorocznej imprezy Andrzejkowej. Ciekawostką jest, że ostatni raz miałam ją na sobie może ze dwa lata temu, ale wtedy zabrakło idealnego dopełnienia w postaci kozaków loftów, sercowej zawieszki i ciemnej szminki. Teraz, kiedy wszystkie te elementy zostały połączone, na pewno będę ją nosić o wiele częściej. No i polubiłam bordowy, kolor którego nie darzyłam wcześniej zbytnią sympatią. A co byłoby gdybym wyrzuciła tą sukienkę po pół roku od ostatniego założenia? Pewnie przed Andrzejkami, gnana potrzebą ubrania czegoś wyjątkowego, wybrałabym się na zakupy do jakiejś sieciówki. Morał z tej historii jest chyba oczywisty*;)






Fot.S.

Sukienka - sh
Zawieszka sercowa - targ staroci
Góralska torebka - od Mamy S. (też ponoć z dwie dekady przeleżała w szafie;)
Kozaki - Loft37


Eng. It's time for burgundy
English translation will be here later..
Dress- sh; Necklace - flea market; Bag - from Mum S.; Boots - Loft37

*oczywiście nie mam na myśli chomikowania wszystkiego, żeby nie było!;)

22 komentarze:

  1. Bordowy i czerwony kolor, to teraz jedyny kolor jaki mogłabym nosić oprócz odcieni czerni, szarości, bieli. Bordowy jest krwisty i wampiryczny, lubię go:) Szczególnie ten głęboki...prawie czarny, ale ciężko taki dorwać.
    Pięknie Ci w ciemnej szmince, mniemam iż jest bordowa:) Na zdjęciach nie bardzo widać...
    Ja pozbywam się ubrań, szczególnie teraz. Poza tym mam syna, nie mam dla kogo trzymać swoich szmatek. Mogę liczyć tylko na to że będę w dobrej komitywie z jego dziewczyną, czy żoną jak zwał tak zwał i wtedy może skorzysta z takich czystek:))) Ale...kiedyś miałam inaczej, teraz dzięki temu mam np ubrania, które mają po kilka lat, jak nie naście i daję im drugą młodość...to fajne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szminka to właśnie coś w okolicy borda:) Co ciekawe też bardzo długo leżała w zapomnieniu, kiedyś często malowałam usta ciemnym kolorem.
      Ubrania koniecznie trzymaj dla synowej! Mama S. też nie ma żadnej córki i dzięki temu torebka z tych zdjęć stała się moja:D

      Usuń
  2. Ja też mam pełno perełek, które mają ze 30 lat. Gdyby były wyrzucone... Oj, nie zawsze wyrzucanie rzeczy, których się nie nosi, jest dobre :) Świetna ta torba! I kieca :)
    PS Wysłałam Ci mail... ;)
    Ruda Frela

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładna sukienka, szkoda, że nie dałaś zawieszki w zbliżeniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety i tak cudem udało się wybrać tych kilka zdjęć, strasznie ciemne powychodziły:( Ale zawieszka jeszcze się tu pojawi, bo to mój faworyt ostatnio;)

      Usuń
  4. A to u mnie odwrotnie - zawsze lubiłam bordo. Co do tej zasady pół roku, to faktycznie się nie sprawdza, bo czasem sięgam po coś po dwóch latach! I moja mama, niestety, pozbyła się wielu rzeczy ze swoich panieńskich czasów (kiedy jeszcze miała czas i ochotę się stroić), bo nie przypuszczała, że moda będzie zataczać takie kręgi. A ja, głupia, nosiłam jedną sukienkę, uratowaną cudem, po czym sama ją unicestwiłam. Karygodne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście karygodne, no chyba że była już w stanie nienajlepszym;] Zastanawiam się czy z tych ubrań, które kupuje się teraz coś zostanie za 30lat, czy ich jakość wytrzyma próbę czasu.

      Usuń
  5. No i święte słowa! Ten cały minimalizm, to jakiś sztucznie wykreowany trend. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy sztucznie, minimalizm to taka oczywista odpowiedź na nadmierną konsumpcję i chomikowanie przedmiotów. Opcja całkiem pociągająca, ale do pierwszej rozpaczy nad sweterkiem-który-był-taki-cudowny ;)

      Usuń
  6. Ja jednak pozbywam się rzeczy, które przestały do mnie pasować i naprawdę rzadko zdarza mi się pluć sobie w brodę, że się czegoś pozbyłam. Rzeczy to tylko rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jednak pozbywam się ciuchów, które przestały do mnie pasować i bardzo rzadko zdarza mi się pluc sobie w brodę, może dlatego, że zwykle, kiedy się czegoś pozbywam z szafy, to i z pamięci :) W liceum, kiedy wydawało mi sie, że chcę być hippiską, chodziłam w ciuchach mamy z jej czasów studenckich, ale jednak teraz nie wracam do przeszłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm mój styl chyba wciąż idzie w tym samym kierunku co kiedyś więc niektóre ciuchy z liceum, te które są w dobry stanie, wciąż trzymam;)

      Usuń
  8. A mi się podoba twoje bordo na ustach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Muszę powrócić do tych ciemnych szminek;)

      Usuń
    2. Mnie też się podoba ! Szkoda tylko, że takie szminki wyglądają świetnie na innych bo na mnie już nie xD

      Usuń
  9. Koniecznie się pochwal, jestem naprawdę bardzo bardzo ciekawa! :)

    Zdecydowanie jestem za zachowywaniem co ciekawszych ubrań i rzeczy oraz niepozbywania się ich :-) Dobrze wykonane rzeczy są po prostu ponadczasowe!

    OdpowiedzUsuń
  10. Your blog is so sweet and I love the outfit! X Anna

    www.fashionanna.com

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem stanowczo przeciwna tej zasadzie! żałuję paru rzeczy, których się pozbyłam...ale skąd brać miejsce w szafie?
    fajnie w tym bordo wyglądasz:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajne stylizacje i ciekawy blog.
    Obserwuję i będę tutaj zaglądać częściej.

    Zapraszam w wolnej chwili do mnie, choć ja dopiero zaczynam swoją przygodę z blogosferą.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pełna zgoda z tym co napisałaś. Klasyczne ubrania wracają co 10, 20 30 lat, podobne wzory, faktury, materiały. Tyle, ze często stare ubrania były robione na jakość a nie na ilość i czysty zysk kor po racji. Dlatego warto odgrzebywać stare ciekawostki i przywracać do życia. Ty jak zwykle wyglądasz pięknie w tej sukience i kozaczkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Hmm ta sukienka to już rzecz z tych nowych czasów, w których jakość wykonania nie jest już tak dobra niż "jak to dawniej bywało", ale noszona okazjonalnie wciąż trzyma fason.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...