poniedziałek, 12 maja 2014

Migawki z Południowego Podkarpacia

Jak już pisałam w poprzednim poście przełom kwietnia i maja spędziliśmy w Bieszczadach, a później w Beskidach. Razem z S. hołdujemy zasadzie, że nie liczy się jedynie cel wyjazdu. Już sama podróż do niego może być fajna. Zwłaszcza jeśli wybierze się drogi lokalne, obfite w dziury i w piękne widoki. Cofnęliśmy się w czasie do kwitnącej wiosny, która we Wrocławiu weszła już w fazę tej bardziej zielonej. Ciągnie mnie do prawosławnej architektury sakralnej, to wręcz fascynacja. Drewniane chatki również wzbudzają mój zachwyt. Do tej pory moje myśli wypełniają piękne zdobienia, delikatne wręcz kruche ganeczki i pełna wdzięku stara stolarka okienna, tak lekka w porównaniu do dzisiejszych, topornych plastików. Do takiego domu "tęskni serce". Tak jak do górskich przełęczy i lasów pełnych ziół. Chętnych na małą fotograficzną relację z trasy zapraszam do oglądania:)

















Oczywiście przed wyjazdem przeszukałam internet w poszukiwaniu opuszczonych cerkwi (w zasadzie bazę miałam przygotowaną już w 2011, kiedy to awaria pasata nie pozwoliła jej wykorzystać;) Jedną podupadłą świątynię udało nam się odwiedzić i obejrzeć z zewnątrz. Choć wejście i okna zostały skutecznie zabezpieczone przed zwiedzającymi, to warto było zobaczyć ślady tego co zostało po nieistniejącej już wsi Królik Wołoski.





Kiedyś wyjazd bez wejścia do ruiny byłby wycieczką nieudaną, teraz trochę się pod tym względem uspokoiłam. Wystarczą mi odludne krajobrazy i zebrane gdzieś po drodze zioła (było testowanie skrzypowej płukanki;)



Urzekła mnie prostota tej dzwonnicy...
Współczesnym kościołom zdecydowanie takiej skromności brakuje. Oceńcie sami czy budynek ze zdjęcia poniżej wtapia się w krajobraz wiejski;]
Zwłaszcza, kiedy tuż obok stoi piękna, stara świątynia. Jakie czasy taka architektura?

Takich przykładów było wiele.  Stary budynek ocieniony drzewami...
... i nowy okraszony "eleganckimi" iglakami.
Kapliczki zaczęły mnie fascynować już jakiś czas temu, ale pierwszy raz miałam okazję zobaczyć te prawosławne. Postojów na zdjęcia było wiele;)

 maryjny błękit 





Wisława Szymborska też lubiła fotografować się pod tablicami z nazwami miejscowości. Bardzo mnie to ucieszyło, bo myślałam, że jestem osamotniona w swoim hobby;)

Na trasie naszej podróży musiał też się znaleźć ryneczek w Jaśliskach, miejscowości znanej z filmu "Wino Truskawkowe", nakręconego na podstawie powieści Andrzeja Stasiuka "Opowieści galicyjskie". Tylko jak to zwykle bywa, obecności ludzi speszyła mnie przed robieniem zdjęć i zabytkowy układ urbanistyczny został uwieczniony dość wyrywkowo. Za to załapałam się na zdjęcia przy opuszczonym budynku LKS "Jasiołka";]




Pozostając w temacie książek mojego ulubionego autora, odwiedziliśmy też słynną Duklę. Lody zjedzone na opustoszałym rynku, nad którym zbierały się ciemne chmury miały fantastyczny smak.
Żeby nie było, zajrzeliśmy też do miejsc turystycznych jak Solina;) Przed długim weekendem po pustych plażach hulał tylko zimny wiatr.


Zdobywaliśmy też szczyty i wędrowaliśmy po połoninach. Ale o tym więcej w następnym poście z dawno tu
nie widzianą kolejną odsłoną "młodej turystki";)






Fot. Ja i S.

16 komentarzy:

  1. Nigdzie nie muszę jechać - przeniosłaś mnie w magiczne miejsce...
    Stwierdzam, że lubię stare domy, mimo, iż ciągłe remonty...ale dusza w nich jest:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, dzięki za ten post... Wspominam z rozrzewnieniem mój pobyt w Bieszczadach. Też odwiedzaliśmy cerkwie, uwielbiam je. Pamiętam, że po jednej z otwartych oprowadzał nas przeuroczy starszy pan.
    Szkoda, że mamy tak daleko, bywałabym tam często. Rozmarzyłam się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za miłe słowa:) A co do odległości, to z Wrocławia jest jeszcze dalej;)

      Usuń
  3. szkoda, że mnie nie zabrałaś, bo chętnie zresetowałabym się w takich miejscach. Pięknie i magicznie to pokazałaś.
    Zdjęcie z królikiem mnie rozbawiło;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że nie jestem osamotniona w swoim poczuciu humoru;)

      Usuń
  4. Znam te tereny, bywałam i ciągle wracam co jakiś czas. Ostanio zahaczyliśmy o Beskid Niski. A ze dwa razy jeździliśmy tam, gdzie Stasiuk mieszka. Ale nie miałam odwagi szukać jego domu :D Lubię ten klimat co na zdjęciach, czuję tego bluesa...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny wpis :) chętnie zrobiłabym sobie teraz taką rundkę po opuszczonych miejscach i połoninach.
    Ta... polski krajobraz wiejski z hacjendami i makabryłami w tle to jest osobny temat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) A o hacjendach i makabryłach już nawet książki powstały, ehh ale ja wciąż nie potrafię się tym nie wkurzać.

      Usuń
  6. To musiała być niesamowita wyprawa!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepięknie!!!!
    ale Ci zazdroszczę tej wyprawy.
    ściskam
    Agata:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale wspaniała wyprawa! uwielbiam takie miejsca! wolę tę "starą " architekturę niż współczesne dziwolągi;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak pięknie! Uwielbiam piesze wędrówki, zwiedzanie, wszelkie wyjazdy... z każdego miejsca mieć pełną dokumentację w zdjęciach :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...