wtorek, 7 października 2014

Niedziela dla włosów: maseczka z soku z winogron, opuncji, oleju i jogurtu

Niedziela, która zdarzyła się w sobotę, nie mogłam nie wykorzystać powrotu do domu i do zdrowia:) Pomysł na maseczkę miał być zupełnie inny, ale Tata wziął się za wyciskanie soku z winogron, w domu było kilka kilo opuncji (to poważny temat, ale zajmę się nim dopiero po powrocie;), więc warto było to wykorzystać. Moim podstawowym celem było sprawdzenie barwiących mocy ciemnych winogron do wyrównania koloru włosów (zlikwidowania ombre, które poczyniło mi na głowie wakacyjne słońce). Sprawdziłam też czy ekstrakty z winogron i z opuncji wykorzystywane są w sklepowych maskach i odżywkach do włosów. Były;) Do mojej maseczki zebrałam osad zbierający się na soku winogronowym (pisząc te słowa umieram z pragnienia napicia się takiego soku, ale jest teraz ponad 600 km ode mnie). Dodałam miąższ z opuncji, który aby pozbyć się twardych pestek, przetarłam przez sito. Owocowy mus wymieszałam z olejem z pestek winogron, a na koniec dla poprawienia konsystencji dodałam jogurt naturalny. Maseczkę nałożyłam na grubo ponad dwie godziny, bo w międzyczasie wypadło dojenie kóz u sąsiadki;) Po pracach gospodarskich zmyłam maseczkę szamponem Bingo z borowiną. Jako, że czekała mnie długa podróż powrotna do Budapesztu, noszenie walizek i sporo zamieszania, wiedziałam, że przyda się mechaniczne zabezpieczenie włosów. Nałożyłam na minutę odżywkę Nivea Long Repair zmieszaną z jakąś sylikonową odżywką. 















Aaa... żeby nie było, maseczkę wykorzystałam również do twarzy. Co do efektów to zastanawiam się czy to kwestia zdjęcia czy kolor rzeczywiście trochę się wyrównał.. ale chyba trochę mniej jest blondu na końcówkach:) Widać też, że włosowa młodzież robi co jej się podoba, już zupełnie nie wiem jak ją poskromić. 



Fot. Ja i ostatnie S.

P.S. A następna niedziela dla włosów będzie prosto z Budapesztu, pomysł już mam;)

10 komentarzy:

  1. moja pielęgnacja włosów zaczyna się i kończy na nałożeniu odżywki po umyciu - pod warunkiem, że mi się chce, naprawdę szacunek. inna sprawa, że zwyczajnie mnie to nie interesuje - ale zdjęcia Twoich martwych natur z każdej niedzieli bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jak gotowanie smacznych potraw, a nie przygotowanie maseczek do włosów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie w tym problem, że ja nie umiem gotować ani też nie przepadam za szaloną kuchnią;) Ale niedługo coś jadalnego się tutaj pojawi;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Legginsy niestety wolę zdecydowanie bez napisów;)

      Usuń
  4. Bardziej wygląda jak post kulinarny :) mniam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...