niedziela, 23 listopada 2014

Wycieczka na wieś po szczaw, która zakończyła się zebraniem worka topinamburów

Polowałam na nie od dawna. Niestety (jeszcze) nieobecne w rodzinnym ogródku pojawiały się zawsze wyłącznie za czyimś płotem. Nie traciłam jednak nadziei, myśląc, że zdarzy się taki dzień i taka łąka, na której zobaczę długie łodyżki zakończone kwiatami wyglądającymi trochę jak jak miniatura słonecznika. No i trafiła się zupełnie niespodziewanie. Cała kępa słoneczników bulwiastych, zwanych topinamburami rosnąca na łące, na której w lekkiej mżawce zbieraliśmy szczaw. Radość z wyciągania bulw spod ziemi była ogromna i porównywalna jedynie do frajdy jaką miałam w dzieciństwie, kiedy z czarnych brył ziemi wyciągało się dżdżownice w celu przesiedlenia na wymagającą zdrenowania dżdżowniczymi korytarzykami pryzmę kompostową;)

















Worek bulw to jednak za mało jeśli wyprawia się obiad dla piętnastu znajomych, trzeba było ratować się drugą blachą z ziemniakami;) Aa no właśnie, jako gotowane, topinambury smakują śmiesznie, trochę jak ziemniaki, ale z nieokreślonym jak dla mnie zielnym posmakiem. W wersji pieczonej w ziołach sprawdziły się świetnie, tylko niektórzy nabrali sporego urazu do ich obierania;)


Fot. S. i ja
Nie mogłabym nie wspomnieć nic o ubraniach. Na zdjęcia załapała się osławiona, bardzo długo poszukiwania kurtka o tak upragnionej długości skrywającej przed deszczem cały tułów. Znaleziona, jak większość mojego turystycznego uposażenia, w TK Maxxie. Oczywiście gdybym wiedziała, że przyjdzie nam wykopywać bulwy ubrałabym coś znacznie bardziej roboczego i pewnie ogrodowe rękawice;)

13 komentarzy:

  1. wow! tyle szczęścia! ale super, że trafiliście na topinambury :)
    a kurtka bardzo fajna, moja przyjaciółka kupiła sobie właśnie w tk maxx taką fajną grubą, zimową z ogromnym kapturem. I to w całkiem przyjaznej cenie!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak też się cieszę, bo już bardzo długo na nie polowałam:) Teraz jeszcze znaleźć siedlisko czyśćca błotnego i będę baaardzo zadowolona:)
      Moją zimową kurtkę też w tk maxxie kupiłam, warto tam się rozglądać za turystycznymi czy sportowymi ubraniami.

      Usuń
  2. o? nie znam, ale chcę spróbować! plus, topinambur jest drugim słowem które zrobiło dziś mój dzień (drugie to "szuszwol"). a tak jak nie lubię obierać warzyw, tak obieraczką uwielbiam ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę, że nie znałaś!;)
      Hmm "szuszwol" z niczym mi się nie kojarzy, co to oznacza?:p
      Te topinambury ze sklepu są na pewno łatwiejsze w obsłudze, nasze drobne dziczki było ciężko nawet obieraczką oczyścić;)

      Usuń
    2. Topinambura też nie znam, znaczy się nie jadłam, ale widziałam w master chefie :P a szuszwol to określenie na Afgańczyków używane przez żołnierzy, często padało w "Misji Afganistan" ;)

      Usuń
  3. Ale klimat zdjęć:) Super, a na końcu taki finał:) Nie spodziewałam się, że to topinambury są w roli głównej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myślałam, że zrobisz z nich jakąś miksturę na włosy! Hehehehe, nie miałam pojęcia, że to jest jadalne:D:D
    Szczaw za to znam i jadam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym nie wiedziała gdybym nie przeczytała o nich daaawno temu całkiem przypadkiem:)

      Usuń
  5. Myślałam, że chcesz je posadzić w ogródku, a Ty je zjadłaś czy uczyniłaś włosową miksturę?:)Co to w ogóle za kwiaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjadłam:) Ostatnio mam mniej czasu na eksperymenty włosowe, no i chłód skutecznie zniechęca przed długim chodzeniem z maseczką na włosach;)
      Kwiaty to właśnie te słoneczniki bulwiaste:)

      Usuń
  6. A co z nich będziesz robić, może jakiś przepis?;)
    Ciemno, prawie noc, aż ciśnie się na klawisze. Piękny klimat wyczarowałaś:)
    A wiesz, że kurtka wygląda jakby miała tarczę szkolną na rękawie?;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję:)
    A przepis jest taki sam jak na pieczone ziemniaki tylko piecze się krócej. Pokrojone bulwy wrzuciłam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia polanym oliwą. Posypałam ziołami z zamrażarki: tymiankiem, oregano i rozmarynem oraz przyprawą w proszku do ziemniaków. Wymieszałam i wstawiłam do piekarnika. W ramach dodatku zrobiłam sos majonezowo-pomidorowy i sos miętowy z fetą:) Kurcze zgłodniałam;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...