poniedziałek, 22 grudnia 2014

Podsumowanie akcji zapuszczania włosów z dość nieszczęśliwym zakończeniem

Niestety czas na gorzkie żale. Kiedy po akcji zapuszczania z Eter i setką innych włosomaniaczek moje włosy wreszcie osiągnęły przyzwoitą, ładnie się układającą długość, stwierdziłam, że warto popracować nad ich stanem i podciąć trochę już wyświechtane końcówki.  Dość spontanicznie podjęłam decyzję, że lepiej teraz niż dopiero po Świętach. Poszłam do fryzjerki mojej Cioci, która ponoć powiedziała, że zrobi tak, żeby moja Ciocia miała włosy do pasa. Uznałam to za dobry znak. Do sprawy przygotowałam się bardzo solidnie. Zrobiłam szkice z wyraźnym zaznaczeniem problematycznych aspektów - widok na fryzurę od przodu i z boku, w dwóch wariantach pożądanym i absolutnie niepożądanym. Dodatkowo wszystko szczegółowo opisałam dodając obostrzenia, że 2cm to maksimum, że nie chcę cieniowania i że często chodzę w warkoczu więc muszę dążyć do zrównania wszystkich włosów żeby nie mieć z warkocza zwężającego się mysiego ogonka. Myślę, że jaśniejsza i bardziej zrozumiała mogłaby być już tylko prezentacja multimedialna z wytłuszczonymi , wyskakującymi hasłami. Fryzjerka wydawała się osobą kompetentną, stosowała dobre kosmetyki (maski Kallos) i szczotkę Tangle Teezer. A  jak skończyła się ta historia? Wyszłam z włosami krótszymi o rok zapuszczania i z podobnież beznadziejną, pocieniowaną fryzurą jak na szkicu "antyprzykładu", który pokazałam (chcę zrównać kosmyki z przodu z tymi z tyłu, a nie zbliżyły się do siebie zbytnio mimo tego że z długości poszło duuuużo, zmierzyłam i jest to aż 10cm). Dla wielu włosy to tylko włosy, odrosną, ale fakt, że przez najbliższe parę miesięcy spoglądanie w lustro przy rozpuszczonych włosach będzie nieco rozczarowujące, jest mało przyjemny. Zaczynam tracić wiarę, że kiedykolwiek zapuszczę te włosy dłuższe niż tuż za ramiona w ładnym, niepocieniowanym wydaniu i zupełnie już nie mam motywacji do dbania o nie jakoś szczególnie.



A jak wypadło zapuszczanie? Myślę, że najlepiej będzie to widać na zdjęciach. Pierwsze zrobione było przy końcu sierpnia, przedostatnie 7 grudnia, a ostatnie w ubiegły czwartek. Włosy urosły, ale nie jakoś spektakularnie. Niemniej były już całkiem długie..



18 komentarzy:

  1. uuuu :( znam ten ból. Moje mi rosną 6-7cm na rok, to o długich nawet już nie marzę
    nie fajnie ci zrobiła

    OdpowiedzUsuń
  2. moim zdaniem wydlądają duzo lepiej po podcięciu, ale do ideału im jeszcze baaaaaardzo dużo brakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądają zdrowiej to fakt, ale sam kształt fryzury jest moim zdaniem mało trafiony.
      A jak według Ciebie powinien wyglądać ten ideał do którego jeszcze tak baaardzo dużo brakuje?

      Usuń
    2. Niestety, nie każdy może mieć ideał na głowie, bo trzeba się urodzić z włosami o odpowiedniej grubości i strukturze. Nawet jeśli natura nas hojnie nie obdarzyła, to zawsze możemy tak dbać o nasz skarb, żeby wyglądał jak najlepiej, ale ideały to tylko w kłamliwych reklamach szamponów ;-) Ja tam lubię Twoje włosy i chciałabym mieć takie.
      Przykro mi, że tak Cię fryzjerka "załatwiła", bo zniszczyła efekt Twojej kilkumiesięcznej pracy. Właściwie nie powinnaś jej zapłacić za taką usługę!

      Usuń
    3. To prawda, ale zawsze jestem skołowana w takich sytuacjach, że myśl o tak zdecydowanym wyrażeniu niezadowolenia przychodzi mi dopiero po jakimś czasie;p
      Co do ideałów to nie ma sensu porównywać się do kogoś o zdecydowanie lepszych w danej mierze genach, ale szukać czegoś "ze swojej półki". Tylko taki ideał zmotywuje do działania i tak jak napisałaś, dbania o nasz skarb tak aby wyglądał najlepiej jak może.

      Usuń
  3. Nie narzekaj, w mojej ocenie jest rewelacyjnie. Pieknie sie ukladają , fale podkreślone.
    Wiem wiem Wy zakrecone wlosomaniaczki macie wlasne standardy ..cos tam do wciecia w talii li, na prosto itp itd ...ale obiektywnie jest bardzo dobrze.
    Mysle wlasnie ze przy falach wycieniowanie jest lepsze

    Ale osobna kwestia jest fakt ,ze fryzjerka powinna ci odradzic tego co chcialas , a nie po prostu zrobic po swojemu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki;) To prawda, że przy cieniowaniu włosy falowane ładniej się kręcą i pewnie bym nie marudziła gdyby tylko o nie chodziło ale najbardziej mnie drażni to stopniowanie, że przy twarzy krócej, a z tyłu długie.. No ale jeśli nie chcę ściąć włosów na jeszcze krócej to nic z tym nie zrobię.

      Usuń
  4. To jakaś niekumata ta fryzjerka, skoro przy tylu materiałach pomocniczych tak nie pokapowała, o co klientce chodzi! A ja znam ten ból. Też miałam zapuszczony konkret, namordowałam się z najgorszym momentem przy odrastaniu z krótkich, a taka jedna mi ciachnęła ok10 cm. Poprawiała i poprawiała, bo albo krzywo, albo za prosto. W końcu i tak zaczęłam kombinować z obcinaniem, najpierw grzywka, potem dalej. W sumie nie żałuję, ale sam fakt, że ktoś tak pierniczy sprawę - okropne. Trzymaj się i nie poddawaj. Najlepiej skieruj myśli na inne tory....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, to musiało być równie frustrujące doświadczenie! Dobrze choć, że koniec końców wyszło dobrze;)
      Chyba jestem zbyt przemęczona żeby łatwo przestać się tym przejmować, ale mam nadzieję, że przez Święta uda mi się odpocząć i wtedy nastawienie się poprawi.

      Usuń
  5. Lilu, wiem że żal zapuszczania, ale faktycznie włosy wyglądają zdrowiej - można mieć więc nadzieję, że szybko urosną:)
    Jako fryzjerka nie widzę tu dużego cieniowania (można bardziej;), jedyne to, że są z tyłu układają się w trójkąt, lub jak kto woli w literę "U".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skutecznie zniechęca mnie myśl, że za parę miesięcy włosy nie będą już tak zdrowo wyglądać. Znowu trzeba będzie podciąć i znowu wrócę do punktu wyjścia:( Taak też widywałam i miewałam bardziej cieniowane fryzury;) Takie "U" fajnie wygląda na długich włosach, ale tutaj denerwuje mnie to, że te krótkie kosmyki są za krótkie aby zatrzymać się za ramionami i wiszą smętnie przy twarzy.

      Usuń
  6. WYGLĄDAJĄ DOBRZE!
    ❄ ❄ ❄ ❄
    Życzę wszystkiego co najlepsze w te święta:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że według Ciebie tak źle nie jest;)
      Dziękuję i również życzę Wesołych Świąt:)

      Usuń
  7. Oj, nieudana wizyta u fryzjera boli jak cholera. Ale nie poddawaj się! Włosy masz śliczne bez względu na długość. Mnie się nawet podobają krótsze, serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowa i wsparcie:))

      Usuń
  8. Cześć! Na Twojego bloga zaglądam co jakiś czas, ale to mój pierwszy komentarz. Chciałabym Ci coś poradzić :)
    Zacznę od mojej włosowej przygody sprzed półtora roku. Było dokładnie to samo - bardzo dbałam o włosy, te zdążyły już całkiem ładnie podrosnąć, ale końcówki domagały się podcięcia. Poszłam... nie, nie, żadne "poszłam" - wybrałam się na wyprawę do innego miasta do fryzjerki wychwalanej pod niebiosa na wizażu. Wieczorem tego dnia był płacz, bo okazało się, że włosy są obcięte nierówno, a w jednym miejscu mam wręcz dziurę. Parę dni później postanowiłam ratować sytuację i poszłam do najbliższego salonu osiedlowego. Poprosiłam o wyrównanie nieudanej fryzury. Wyszłam z firankami zamiast włosów, na pewno wiesz co mam na myśli. Najkrótszych włosów nie mogłam sobie zawinąć za ucho, a najdłuższe sięgały łopatek. Wtedy to było dopiero zgrzytanie zębów ;) Przeklęłam więc wszystkich fryzjerów świata i kupiłam w Rossmanie własne nożyczki fryzjerskie za jakieś 15 złotych. Mama obcięła mi prosto tę najcieńszą i najdłuższą warstwę włosów. Po 4 miesiącach znowu trochę. I następny raz po kolejnych 6 miesiącach. Teraz moje włosy zakrywają łopatki i są niemal równe oprócz praktycznie już niewidocznej małej części, która jest może ze 3 centymetry krótsza od reszty (to pozostałość po tych włosach, których nie mogłam sobie założyć za ucho). A, i piszę ten komentarz w warkoczu, z którego nic mi nie wypada bez pomocy żadnej wsuwki :)
    Jaki morał mojego przydługiego wywodu, który tworzę zamiast zajmować się mnóstwem innych rzeczy, którym faktycznie powinnam teraz poświęcić uwagę? Polecam Ci kupienie sobie własnych nożyczek. Do kompletu potrzebujesz tylko osoby, która potrafi ciąć w linii prostej, na pewno taką znajdziesz. Mam bardzo podobne włosy do Twoich, też falowane. Oczywiście wspaniale byłoby, żeby jakiś cudotwórca mi je delikatnie pocieniował, tak żeby się układały jak w reklamie. Ale póki co nie wiem gdzie go szukać, więc trzymam się moich nożyczek. Końcówki mam ładne, włosy ujarzmione i żadnego problemu z odstającymi we wszystkie strony kosmykami.
    Pozdrowienia i głowa do góry, włosy odrosną! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ten osobisty komentarz i historię, która podnosi na duchu:) To przerażające, że nawet fryzjerka o świetnej renomie okazała się niekompetentna. Po tej mojej przygodzie rozważałam zakup nożyczek fryzjerskich, żeby oddać sprawy w ręce Mamy lub którejś z koleżanek, bo podcięcie na prosto wydaje się sprawą dość prostą;) Teraz upewniłaś mnie, że to dobry pomysł;) Dzięki!:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...