niedziela, 23 listopada 2014

Wycieczka na wieś po szczaw, która zakończyła się zebraniem worka topinamburów

Polowałam na nie od dawna. Niestety (jeszcze) nieobecne w rodzinnym ogródku pojawiały się zawsze wyłącznie za czyimś płotem. Nie traciłam jednak nadziei, myśląc, że zdarzy się taki dzień i taka łąka, na której zobaczę długie łodyżki zakończone kwiatami wyglądającymi trochę jak jak miniatura słonecznika. No i trafiła się zupełnie niespodziewanie. Cała kępa słoneczników bulwiastych, zwanych topinamburami rosnąca na łące, na której w lekkiej mżawce zbieraliśmy szczaw. Radość z wyciągania bulw spod ziemi była ogromna i porównywalna jedynie do frajdy jaką miałam w dzieciństwie, kiedy z czarnych brył ziemi wyciągało się dżdżownice w celu przesiedlenia na wymagającą zdrenowania dżdżowniczymi korytarzykami pryzmę kompostową;)

















Worek bulw to jednak za mało jeśli wyprawia się obiad dla piętnastu znajomych, trzeba było ratować się drugą blachą z ziemniakami;) Aa no właśnie, jako gotowane, topinambury smakują śmiesznie, trochę jak ziemniaki, ale z nieokreślonym jak dla mnie zielnym posmakiem. W wersji pieczonej w ziołach sprawdziły się świetnie, tylko niektórzy nabrali sporego urazu do ich obierania;)


Fot. S. i ja
Nie mogłabym nie wspomnieć nic o ubraniach. Na zdjęcia załapała się osławiona, bardzo długo poszukiwania kurtka o tak upragnionej długości skrywającej przed deszczem cały tułów. Znaleziona, jak większość mojego turystycznego uposażenia, w TK Maxxie. Oczywiście gdybym wiedziała, że przyjdzie nam wykopywać bulwy ubrałabym coś znacznie bardziej roboczego i pewnie ogrodowe rękawice;)

piątek, 21 listopada 2014

Bardzo późne pożegnanie ze słońcem

To już ostatni post z mojego wyjazdu do Hiszpanii, czas wrócić do pięknej, mglistej jesieni. Ale jak żegnać się z latem i słońcem to na całego, w lekkiej jedwabnej koszuli i na plaży. Zażywając kąpieli w kamieniołomie miałam cichą nadzieję, że to jeszcze nie ostatnie w tym roku pływanie w zbiorniku wodnym bliższym naturze niż kryty basen. Nie sądziłam jednak, że taka okazja przytrafi się 30tego października, a zbiornikiem wodnym będzie Morze Śródziemne z wodą cieplejszą niż latem w Bałtyku;)













Fot. Do. i ja

Jedwabna koszula - sh
Rurki - Zara
Torebka - NewLook
Okulary - House
Buty - Reserved

środa, 19 listopada 2014

Z jasnymi murami Walencji w tle

Tyle się dzieje teraz, że mój wyjazd do Hiszpanii wydaje mi się tak odległy, wręcz nieprawdopodobny, że gdyby nie zdjęcia i jeszcze nie powyrzucane zużyte bilety na metro to miałabym poważne wątpliwości czy faktycznie tam byłam. Jak więc pisać coś o mieście, w którym chodziłam pod koniec października z gołymi nogami w szmacianych baletkach?;)














Ciekawostka 1: w Hiszpanii można znaleźć ciekawą biżuterię nawet w sieciówkach:)
Ciekawostka 2: dolina dawnej rzeki, która po powodzi została przeniesiona za miasto, teraz to tereny spacerowo-rekreacyjne.


Ciekawostka 3: nic tak nie wiele nie powie o kraju jak lokalna hala targowa, uwielbiam przyglądać się innym miejscom od kuchni.




Fot. Do., A., ja
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...