poniedziałek, 2 lutego 2015

2014

Z początkiem ubiegłego roku wpadłam na pomysł publikowania na blogu migawek. Pomysł bardzo mi się spodobał, ale na dłuższą metę coś mi nie pasowało w tej formie, a może to czasu było za mało aby systematycznie przygotowywać takie skróty miesiąca. Jednakże zdjęcia się zbierały, a ubiegły rok był dla mnie na tyle ciekawy, że chciałabym go takim mozaikowym postem upamiętnić. Myślę też, że wytłumaczy on moją mniejszą aktywność tutaj i na innych blogach. Bo jeśli cały czas marudziłam, że ciągle nie mam czasu, to teraz mam go na próżnowanie jeszcze mniej... ale za to mniej marudzę;) Uwaga, ten post zawiera nieprzyzwoicie dużą liczbę zdjęć;)




Ten korytarz to nie podrasowany printscreen z gry Wolfenstein (pamięta ktoś jeszcze??;), a korytarze łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, które od listopada przemierzam średnio dwa razy w miesiącu. Wielu z Was podobały się moje akwarele i nie powiem, mocno mnie to podbudowało. Postanowiłam zrobić wreszcie coś w kierunku, aby moje plastyczne hobby zyskało trochę bardziej na profesjonalizmie. Jako, że zaoczne studia to byłaby dość wiążąca finansowo i czasowo inwestycja, postawiłam na studia podyplomowe. No i tak zaczęła się moja przygoda z weekendową Ilustracją i Komiksem i z miastem Łódź, które tak jak przypuszczałam, zafascynowało mnie całkowicie;)














Z ciekawostek okołoplastycznych, to jeszcze na wiosnę spróbowałam zmierzyć się z malowaniem temperami na drewnie i jego postarzaniem. Eksperyment się udał, a przynajmniej obdarowane osoby wydawały się zadowolone;)





Tej jesieni marzenie o spróbowaniu swoich sił w pracy na gospodarstwie znalazło mnie samą całkiem niespodziewanie i można powiedzieć, że za sąsiedzkim płotem;)

Naprawdę nie byłam nigdy wielką fanką kóz, ale wystarczyło je lepiej poznać aby całkiem stracić dla nich głowę, a wymówka "nie mogę iść na imprezę, bo idę pomagać sąsiadce doić kozy" szokuje już coraz mniej osób;) Takie zauroczenie ma też wymierne korzyści, bo jak się okazało kozie mleko i ser z domowej hodowli, a to z marketu to zupełnie inne galaktyki smaku, na plus oczywiście dla tych pierwszych (a uwierzcie, dodanie koziego mleka do kawy wydawało mi się kiedyś wielką, smakową pomyłką). A picie mleka i jedzenie sera o którym wiem, że pochodzi od zwierząt zadbanych, pielęgnowanych i wolnych od wszelkich wspomagaczy produkcyjności uzależnia. Moje postanowienie na ten rok to zgłębienie tematu kooperatyw spożywczych.

W zasadzie przez cały rok ciągle coś jeszcze remontowaliśmy, przerabialiśmy, kupowaliśmy na targach i w stodołach ze starociami. Nasze mieszkanie nabrało kształtów i pomimo braku kilku istotnych elementów jak np. wieszak na kurtki to stało się całkiem przyjemnym miejscem;)








W słynnym Czaczu znalazłam szafę, dla której zaczęłam rozważać lekką redukcję garderoby;)

Od wiosny cały czas coś zbierałam, suszyłam, gotowałam, przerabiałam, zgłębiałam wiedzę o ziołach i owocach, których nie znajdzie się na półkach sklepowych. Moja przygoda z zielarstwem zaczęła się od włosów (płukanki), a rozwinęła w coraz mocniejsze zainteresowanie ziołolecznictwem, zdrowym odżywianiem się i fotografowaniem tych poczynań. Wielkim skokiem naprzód było zrobienie swoich pierwszych nalewek i konfitur, w co wiele osób, które zna moje kulinarne talenty nie mogło uwierzyć;)




















Tak poza tym to przez cały rok naprawdę wiele się działo. Efektem ubocznym są zdjęcia, z których każde opowiada o jakiejś historii, dniu, spotkaniu, anegdocie:)














sukienka roku, kupiona za grosze na Śląsku, nie doczekała się osobnego posta, ale nic straconego;)

Z cyklu "zdobyte za złotówkę". Kupiłam Babci ładny płaszcz;)




Jedną z historii trochę rozwinę;) Razem z S. mieliśmy okazję pomagać D. przy ostatecznym przygotowaniu zamówionego tortu na wesele i jako, że była to i dla nas fajna (i pyszna) przygoda to nie mogłabym nie wykorzystać takiej okazji do zareklamowania cukierniczych talentów autorki tego bloga;) Warto było czekać na babeczki, które nie załapały się do piramidy i późniejsze "afterparty" z czekoladowym kremem;)





Osobne migawki to czas letni.








Ha! Odkryliśmy "Polish Lody" zanim jeszcze odkryły je czterdziestominutowe kolejki ludzi;) Smak lodów śmietankowych, który był identyczny z tym zapamiętanym z dzieciństwa, kiedy lody robiła Babcia na zielonej, radzieckiej maszynce, podbił moje serce.



















i staż w Budapeszcie. Wbrew obawom, przeżyłam i ja i moje auto i Ci, którzy mnie odwiedzili;)

















Zapomniałam w tym poście o Hiszpanii, a przecież wyjazd był bardzo udany:)

A jesienią staliśmy się w końcu rasowymi Słoikami;)

Spełniłam kolejne z małych marzeń i dzięki R. wreszcie spróbowałam wspinaczki, a moje przeczucie, że to będzie fajne okazało się prawdziwe;) Przy tej okazji okazało się, że pomoc przy obrządku zwierząt ma jeszcze jedną korzyść. Dobry wpływ na kondycję i siłę rąk;)





A tak zaczął się rok 2015:) 

21 komentarzy:

  1. W życiu nie widziałam aż tylu zdjęć w jednym poście. Ale cudownie było je oglądać. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojoj, aż nie wiem od czego zacząć;) Zdjęcia piękne! Moi faworyci: kozy!, rajstopy w kropki na nogach ośmiornicy;) i Ty w sukience vintage - tej czarnej - pięknie w niej wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) A sukienka jest chyba z tych dawnych, które były tak szyte by pięknie kształtować proporcje:)

      Usuń
  3. oj Lila, kurde... wzruszyłam się....

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Magdą - w tej czarnej sukience wyglądasz przepięknie! Ostatnie zdjęcie też bardzo mi się podoba. Poza tym wygląda na to, że doświadczyłaś wiele ciekawych rzeczy oraz spróbowałaś wielu nowości. Tego tylko pozazdrościć oraz życzyć pomyślności w nowym roku.

    A tak w ogóle, to ten komentarz, to tylko pretekst do: jak będziesz miała chwilę, gdy będziesz w Łodzi, to się odezwij i pójdziemy na kawę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! i za miłe słowa i za zaproszenie, chętnie skorzystam!;)

      Usuń
  5. eee, z powodzeniem mogłabyś to podzielić na miesiące (jak nie po jeden, to po dwa) i wrzucać regularnie.
    a w ogóle, niezła szprycha jesteś na tym zdjęciu pod babeczkami :d
    a na ściankę chcieliśmy pochodzić, ale poszlismy raz i w sumie każdy sobie, wiadomo, a my jak te cielaki nie chcielismy sie wygłupić - popatrzyliśmy, nawet sie nie przebraliśmy i nie zaczeliśmy, nie mam pojęcia jak sie wkręcić w takie ściankowe towarzystwo, nie znam nikogo z kim mogłabym pójść pierwszy raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się czy tak nie zrobić, ale chciałam mieć to wszystko w kupie i do tego "czystą kartę" na nowy rok;)
      Co do ścianki to też miałam ten sam problem, tylko nawet nie zabrałam się do próbowania. Zabrał mnie kolega, który już się wspinał. Drogi są dwie, trzeba pójść z kimś kto się już wspinał i umie asekurować albo pójść na lekcje u instruktora. Jakbyście byli we Wrocławiu to możemy pójść razem;)

      Usuń
    2. to jest myśl. wprawdzie to głupie jechaqc do wrocławia tylko po to że wstydzę się zacząć sama wspinać na ściance :d ale jeśli dorzucić do tego spotkanie z Tobą, wystawy w galeriach, targ na dwrocu świebodzkim i kamieniołomy to robi się z tego wcale fajna wyprawa na ciepłe dni.

      Usuń
    3. O tak! Co do Świebodzkiego to o ile jeszcze działa (bo było jakieś zamieszanie, że mają zamknąć) to sama chętnie bym się wybrała, nie byłam tam dobrych parę lat.

      Usuń
  6. Zaszalałaś z tymi fotkami:D
    Kozy moja babcia miała, a nawet owce i krowę!

    Tej szafy i kredensu pragnę i podoba mi się zdjęcie w wianku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, trochę tego się uzbierało;)

      Usuń
  7. pięknie . cudownie prosto. tak jak trzeba <3

    Lola

    OdpowiedzUsuń
  8. Wooow! Lila, ileż tu cudowności, chcesz mnie zabić? Przepadłam chyba na pół godziny! Piękne zdjęcia, pięknie się urządzacie, piękna czarna sukienka (zazdroszczę Ci jej!!!), piękne chwile przyniósł 2014, więc niech ten też pięknie się toczy... A nawet jeszcze piękniej! :)
    PS Babcia szczęściara! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O rety, ile ślicznych foteczek! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...