środa, 25 lutego 2015

Chodźmy nad rzekę

Inspiracja minimalizmem w moim wydaniu czyli mój ulubiony schemat ubraniowy na czas jeszcze zimny. Luźny sweter, legginsy, ładne buty czarownicy, złotawa zawieszka, ulubiona torebka i miękki szal. Bywa i tak, że idzie się na strych po materac, a wraca bez materaca, ale z szalem, który z miejsca staje się ulubieńcem;) Nie wiem czy jest to zabytek sprzed wielu lat czy też spontaniczny, letni zakup w którymś z lumpeksów, który trafił do nieodpowiedniego strychowego pudła, ale ważne, że na moje oko (i dotyk) ma on coś wspólnego z kaszmirem albo angorą. Ochroni i ozdobi;)













Fot. S.

Płaszczyk - sh (Zara)
Szal - ze strychu
Szary sweter - sh (Monki)
Zawieszka - z Budapesztu (GoAhome)
Legginsy - H&M
Botki czarownicy - Reserved
Czarna torebka - sh (Picard)

P.S. Ostatnio mój czas wolny wypełnia się w dużym stopniu odrabianiem prac domowych z ASP i kozami, o jednym i drugim postaram się niedługo tutaj napisać;)

8 komentarzy:

  1. Meee, meee, meeedal za stylizację dla Ciebie ;-) Jestem ciekawa tych kóz.
    U mnie w strojach coraz prościej. więc słowo minimalizm dźwięczy mi w uszach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może minimalizm to naturalna kolej rzeczy przychodząca jako uspokojenie po szaleństwie warstw, wzorów albo wygodny wybór na co dzień:) U mnie jest właśnie tak, trochę sukienek i potem trochę spokoju w czymś prostym;)

      Usuń
  2. Szal ze strychu doczekał się spaceru! I to jakiego klimatycznego:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Im prościej, tym szlachetniej :) Ze mną byś pospacerowała, bo ja lubię po takich haszczorach :) :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...