piątek, 17 kwietnia 2015

Za miastem

Tuż za miastem, a jeszcze nie na wsi, można znaleźć chaszcze i dzikie wysypiska, pomiędzy którymi rozsypane są kwitnące drzewa. Miejsce z historią dobre na przypadkowe zdjęcia. Kolorystyka wciąż w rozkroku pomiędzy soczystą zielenią, a pozimową wypłowiałością, do tego ostre słońce. Co do ubrań to chyba już najwyższa pora na tradycyjnego (przed)wiosennego marynarza.











Przy okazji zebrałam trochę młodej pokrzywy. Wbrew pozorom nie na płukankę, a jako dodatek do zupy jarzynowej;)

Fot. S.

Muszę przyznać, że kuszą mnie marki kojarzące się z nieco wyższą półką.. ale co to byłaby za frajda pójść do sklepu (zajrzeć do sieci) i wydać na ubranie kwotę przyprawiającą o wyrzuty sumienia. Do tego wszystkie etyczne wątpliwości, no i niepewność czy jakości wystarczy na długie lata użytkowania. Dla mnie o wiele więcej radości daje taka "górnopółkowa" rzecz znaleziona za grosze w lumpeksie. Jest nowy ciuch, portfel w zasadzie niewiele uszczuplony, do tego moralny bonus za recykling. Nie miałabym więc wewnętrznego spokoju nie kupując kurtki Acne za 10zł choć kieszenie z przodu ma udawane (co w cenie sklepowej by ją zdyskwalifikowało). Mnóstwo radości miałam też przy znalezieniu w cenie 4zł bluzki z ciężkiej, grubej bawełny, z metką osławionego COSu;)

Biały szal - sh
Kurtka - sh
Bluzka w paski - sh
Torebka - sh
Dżinsy - Zara
Buty - Ryłko

24 komentarze:

  1. Od razu zwróciłam uwagę na kurtkę - jest boska! Gratuluję świetnych łupów, choć dodam, że i mi udało się ostatnio nabyć w sh szarą, dresową sukienkę COS, także solidaryzuję się z Twoimi odczuciami. Słowem: warto grzebać na wiosnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałaś dużo szczęścia, w całej mojej karierze poławiaczki lumpeksowych pereł udało mi się tylko ten jeden raz dorwać coś z COSu w standardowym rozmiarze!

      Usuń
  2. Wspaniale zdjęcia :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie:))

      Usuń
  3. Oj, muszę wreszcie spróbować zrobić zupę z pokrzyw, od dawna się czaję...
    Podzielam Twoje zdanie, nowa rzecz z drogiego sklepu nie jara mnie tak, jak rzecz z drogiego sklepu wydłubana w szmateksie. Mój wewnętrzny łowca jest bardziej usatysfakcjonowany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też marzy mi się zupa na bazie pokrzyw, a nie tylko z pokrzywami w formie dodatku.. może w sobotę;)
      Cieszę się, że nie tylko ja tak mam z tymi lumpeksami;)

      Usuń
  4. uwielbiam Lila Twoje zdjęcia!
    a co do rzeczy - wow! świetne są. I zgadzam się, że warto grzebać :) samej nie raz udało mi się różne cudowności znaleźć.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny wiosenny klimat;)
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również ciepło pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Już to kiedyś pisałam - u mnie brak takich fajnych lumpeksów, a byle bluzka wisi na wieszaku za 15zł. Rozważam nawet wizytę w jakimś większym mieście właśnie po to, żeby poszukać używanych skarbów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, koniecznie odwiedź Wrocław, a wtedy będę Twoim przewodnikiem po lumpeksowym świecie!:D

      Usuń
  7. Chyba jednak się wybiorę do sh! Dawno nie byłam, a cuda być może czekają i na mnie. Kurtałeczka czad, lubię takie małe wdzianka, zakręcone nieco. Kwiecie piękne! No i w tym roku koniecznie już muszę podjeść pokrzywy! :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiecie mnie zachwyca, mam wrażenie, że co roku coraz bardziej:) Pokrzywa bogata jest w żelazo więc warto ją dodawać do potraw, mam nadzieję, że utrzymam systematyczność;)

      Usuń
  8. Panno Lilko, jaki piękny i literacki post! Miło się czyta.
    Lumpeksy rządzą. Też szukam takich pereł. I znajduję. I jak tam nie chodzić?
    Bardzo łądna ta Twoja marynareczka

    OdpowiedzUsuń
  9. Lila, dokładnie - ja mam to samo, nie cieszyłyby mnie te wszystkie rzeczy z wyższej półki albo genialne jakościowo w cenie normalnej, na szczęście istnieją lumpeksy (miałyśmy się razem wybrać!!:D) :)
    Świetnie wyglądasz, a zdjęcia są pięknie wiosenne, niech będzie trochę cieplej i będę już szczęśliwa :)) Miałam teraz sesję z różowymi drzewami i pomimo przeraźliwego wiatru i zimna ryj się cieszył:))
    Pooozdro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie! Ja przez tą Łódź to mam wyciętych mnóstwo weekendów, ale w czerwcu powinno być luźniej więc a nuż plan by wyszedł;)

      Usuń
  10. Ja też tak lubię robić producentów w konia;)
    Fajowa kurteczka i fajowe chaszcze:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe w sumie to nie robienie w konia a sprzątanie po szalonym konsumpcjonizmie;) A chaszcze mają historię, bo tu była kiedyś wieś, ale zostały po niej prawie wyłącznie te drzewa.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...