poniedziałek, 4 maja 2015

I po wojnie

Wojna trwała jakieś cztery tygodnie. Wpierw w szkicowniku i w myślach, potem na próbnym małym formacie, a finalnie przez dwa tygodnie na kolanach z pędzlami w ręku (jak się nie ma sztalug, to zostaje płyta gipsowo-kartonowa, poduszki, koziołek i kolana). Nie ma, że migrena czy zmęczenie, sprawa jest ważna więc trzeba zdążyć i to się udaje. Ale może się zdarzyć tak, że profesor pomimo zapewnień, że wszystko jest dobrze, w czasie kiedy już kluczowym byłoby poznanie adresu, na który prace mają zostać wysłane, nie odbiera od nikogo telefonów, nie odpowiada na smsy, a na maile profilaktycznie nie odpisuje już od dłuższego czasu. Cios jest spory, ale rozłożony na całą grupę osób trochę łatwiejszy do przełknięcia. Ale kiedy ktoś z nas znajduje wreszcie jakąś wzmiankę o wspomnianej wystawie, szerszą niż samo hasło wraz z formatem i kiedy widzę, że pomimo bardzo nieprecyzyjnie podanego przez profesora tematu, udało mi się go intuicyjnie zinterpretować na piątkę, to postanawiam opisać tę historię i chociaż tutaj zawiesić swoją pracę zanim zostanie zupełnie zapomniana w schowku pod łóżkiem.




Ciekawa jestem czy ktoś z Was odczytałby jakie było to hasło. Efekt końcowy prezentował się tak:

Fot. S. i ja

6 komentarzy:

  1. Robi wrażenie, sierściuszek siedzi jak zaczarowany.

    OdpowiedzUsuń
  2. I kot się zmaterializował:)Gratuluję 5 i pracy!:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję:) Taaak, domownicy nie zawiedli i tłumnie stawili się na wystawę w galerii "gospodarcze zaplecze podwórza";)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuuurde, teraz mam zagwozdkę... Będę myśleć nad hasłem. Możliwości jest kilka. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychodzą mi do głowy same oczywiste lub... nieprzyzwoite ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...