środa, 25 lutego 2015

Chodźmy nad rzekę

Inspiracja minimalizmem w moim wydaniu czyli mój ulubiony schemat ubraniowy na czas jeszcze zimny. Luźny sweter, legginsy, ładne buty czarownicy, złotawa zawieszka, ulubiona torebka i miękki szal. Bywa i tak, że idzie się na strych po materac, a wraca bez materaca, ale z szalem, który z miejsca staje się ulubieńcem;) Nie wiem czy jest to zabytek sprzed wielu lat czy też spontaniczny, letni zakup w którymś z lumpeksów, który trafił do nieodpowiedniego strychowego pudła, ale ważne, że na moje oko (i dotyk) ma on coś wspólnego z kaszmirem albo angorą. Ochroni i ozdobi;)













Fot. S.

Płaszczyk - sh (Zara)
Szal - ze strychu
Szary sweter - sh (Monki)
Zawieszka - z Budapesztu (GoAhome)
Legginsy - H&M
Botki czarownicy - Reserved
Czarna torebka - sh (Picard)

P.S. Ostatnio mój czas wolny wypełnia się w dużym stopniu odrabianiem prac domowych z ASP i kozami, o jednym i drugim postaram się niedługo tutaj napisać;)

piątek, 13 lutego 2015

Krócej

Kupiłam nożyczki w Rossmanie i dałam je w ręce Mamy. Pierwszy raz po kontakcie nożyczki-włosy nie było dramatu i rozpaczy, bo Mama zrobiła dokładnie to co chciałam, czyli podcięła najdłuższą warstwę włosów tak aby zbliżyć długość z tyłu do pasm z przodu. Sprawa niby prosta, a fryzjerka u której miałam pecha być przed Świętami takich rzeczy nie umiała (pomimo szkicu, który naprawdę był wyraźny;). Naprawdę dziwnie jest mieć tak krótkie włosy po ponad półtora roku włosomaniackiego zapuszczania (a jeśli wliczyć do tego zapuszczanie przedślubne to robi się ponad dwa i pół roku!). Ale pierwszy raz od tego czasu mam włosy tylko lekko pocieniowane, bez wystopniowania ("półki" czy "pazurków") z przodu więc poniekąd jest do duży krok do przodu. I jedno jest pewne, nie popsuje tego zapuszczania już żaden fryzjer. Bo jeśli najdzie mnie na profesjonalne nożyczki to wybiorę się do Magdy, z którą temat moich włosów przewałkowałyśmy do granic możliwości;) Ostatnio też dokonałam wielkiego pielęgnacyjnego odkrycia, którego skutkiem jest powrót miękkości włosów... ale to temat na osobny post:)






Swoją drogą przez wspomniane niechciane wystopniowanie moje włosy i tak układały się tak, że wyglądały na krótkie, więc wydaje mi się, że wizualnie rewolucji nie ma (ale jutro impreza, zobaczymy czy ktoś ZAUWAŻY;)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Sweter, który miał mieć zdjęcia w Berlinie

Ulubiony sweter tej jesieni i zimy został kupiony z przeznaczeniem na wygodną odzież do malowania. Okazał się na tyle fajny i przyjemny w dotyku, że stał się niezastąpiony na dni codzienne i już trochę szkoda byłoby go ubrudzić węglem czy farbami. Mając już status ulubieńca miał być wraz ze mną przez dwa dni w Berlinie i tam doczekać się przepięknych, stylowych zdjęć. Ja zaś miałam uzupełnić zapasy farb akrylowych, zaopatrzyć się w swoje pierwsze dłuta do dłubania w linoleum oraz nacieszyć oko i serce w sklepie plastycznym ponoć tak wielkim jak Castorama. Może jeszcze udałoby się gdzieś trafić na skórzaną, brązową torebkę idealną, na którą mam wyrysowany przez S. talon jeszcze ze Świąt. No ale wszystkie plany popsuło mocne przeziębienie. Ponieważ jednak mam kilka zdjęć w ulubionym swetrze na dysku, wbrew przeciwnościom losu zabłyśnie on na blogu. W wersji mało eksponowanej, ale można uznać, że to jedynie zapowiedź jego przyszłej, bardziej udanej sesji na blogu;) Co do chorowania to na pocieszenie nie przebiega ono tak całkiem bezproduktywnie. Po pierwsze bez antybiotyku, więc mam nadzieję, długofalowo odporność na tym zyska, a po drugie wśród dobrych lektur. Przeczytałam "Najlepsze buty na świecie" M. Olszewskiego (ostatnie, bardziej depresyjne rozdziały jedynie przeglądając, aby nie prowokować ciężkich, gorączkowych snów), połowę najnowszego Stasiuka i połowę "Angoli" E. Winnickiej. A w etapie już bardziej rekonwalescencyjnym mam nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległości w zadaniach domowych z mojej nowej uczelni. Póki co są już siły aby choć trochę porysować coś na komputerze więc jest dobrze.




Pozostając w gamie kolorystycznej, dalsze etapy pracy nad ilustracjami do lisów;)

Fot. S.

Sweter - sh (Monki)
Zawieszka - targ staroci
Szal w kolorach jesieni - sh
Getry - hiszpański Primark
Kozaki - Loft37
Torebka - od S. (TK Maxx)

poniedziałek, 2 lutego 2015

2014

Z początkiem ubiegłego roku wpadłam na pomysł publikowania na blogu migawek. Pomysł bardzo mi się spodobał, ale na dłuższą metę coś mi nie pasowało w tej formie, a może to czasu było za mało aby systematycznie przygotowywać takie skróty miesiąca. Jednakże zdjęcia się zbierały, a ubiegły rok był dla mnie na tyle ciekawy, że chciałabym go takim mozaikowym postem upamiętnić. Myślę też, że wytłumaczy on moją mniejszą aktywność tutaj i na innych blogach. Bo jeśli cały czas marudziłam, że ciągle nie mam czasu, to teraz mam go na próżnowanie jeszcze mniej... ale za to mniej marudzę;) Uwaga, ten post zawiera nieprzyzwoicie dużą liczbę zdjęć;)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...