sobota, 30 maja 2015

Na spacerze

Tej wiosny moim największym ubraniowym szaleństwem pod kątem "wyletnienia się" jest koszulka z krótkim rękawem. Chłodno więc marznące nogi zawsze w spodniach lub getrach, nie licząc jednego ciepłego dnia kiedy założyłam sukienkę i czułam się dziwnie, bo jednak większość ludzi na ulicy zachowała wstrzemięźliwość pod względem wspomnianego wyletniania się. Cienkie dżinsowe rurki są więc codzienną podstawą, do nich bluzki z bawełny, wiskozy lub jedwabne. Na zdjęciach jeden jedna z faworytek. Biel ale po "mojemu" czyli w wersji dekoracyjnej lub udekorowanej jakimś elementem. Tym razem to delikatny dziurkowany haft na bluzce. Jest sielsko i ludowo. Do tego wzorzysty, czerwony szal, który już zawsze będzie mi się kojarzył z Hiszpanią i ulubione wygodne buty. No więc chodźmy na spacer.







Fot. S.

Chusta - sh
Biała bluzka - sh
Zawieszka - od Mamy
Okulary - House
Dresowa marynarka - Takko
Rurki - Zara
Buty - Reserved

środa, 20 maja 2015

Trochę kolorowo, a też wzorzyście

Wbrew dzisiejszej pogodzie trochę kolorów i tureckie wzory. Dawno tu nie było takich ubrań, ale po prostu niełatwo jest trafić na ładny fason w połączeniu z dobrą tkaniną, zwłaszcza jeśli zrezygnowało się prawie zupełnie z odwiedzania galerii handlowych. Cierpliwi będą jednak wynagrodzeni piękną sukienką z wiskozy, co istotne, z czarnym tłem pod ulubioną torebkę. Co do pozostałych elementów stroju to myślałam, że szmaciane kozaki mogę już schować na strych, ale przecież zawsze kiedy mam zjazd na studiach w Łodzi musi się zdarzyć choć jeden zimniejszy dzień;) Oj co to będzie jak się ta Łódź skończy, a to przecież już niedługo..





Uśmiech na twarzy, bo znalazłam koziołka w tym dalekim mieście. A uśmiech jeszcze radosny, bo nie wiedziałam, że niedługo tylko takie kozy i koziołki przyjdzie mi podziwiać (no dobra, przez płot też mogę oglądać, ale podziwianie i pracę nijak da się do siebie przyrównać). Z przyczyn ode mnie niezależnych mam przerwę od bycia pomocą na gospodarstwie, z którego to powodu jestem bardzo nieszczęśliwa.



Fot. S.

Płaszcz - sh
Czarny szal - sh
Zawieszka - gwiazdkowa od Mamy
Sukienka - sh
Szmaciane kozaki - 30letni domowy "vintage"
Czarna torebka - sh

środa, 13 maja 2015

Czarny tencel

Brzmi tajemniczo i pasuje do stroju "dziewczyny Tomka Beksińskiego" w wersji na dni chłodniejsze czyli w spodniach. Czerń i szarość tym razem uzasadnione kwestią praktyczną. To najbezpieczniejsze kolory, kiedy idzie się do pracowni grafiki odbić na prasie linoryty (wreszcie!). Wracając do tajemniczej nazwy tencel to w skrócie jest to zamożniejszy krewny wiskozy. Grubszy, miły w dotyku, "oddychający". Myślę, że ze spodniami z tego materiału zaprzyjaźnimy się na długie lata*. Zdjęcia sielskie i polne choć w środku miasta przy wciąż mnie fascynującej łódzkiej ulicy Spornej (drewniane domy z niebieskimi okiennicami!).









Wspomniane linoryty, które w ten oto malowniczy sposób wysychały po odbijaniu na prasie:


Fot. S. i ja

Szal - sh
Zawieszka - od Mamy
Szary sweterek - sh
Spodnie z tencelu - sh
Torba - sh
Buty - Reserved (nie widać ich ale to te co pojawiają się tutaj co chwila, skórzane, brązowe;)

*słowa te napisałam zanim bezmyślnie wsadziłam spodnie razem z rzeczami typu skarpetki. na długi, katorżniczy tryb prania godny tych drugich. Błąd, który trzeba będzie naprawić igłą i nićmi (całe szczęście da się więc wizja długich lat przyjaźni wciąż jest realna).

czwartek, 7 maja 2015

Biel i już

Tak, tej wiosny mam małą obsesję na punkcie bieli. W takiej sytuacji sweter znany tutaj z tego posta nie mógł nie znaleźć się w plecaku na śląską majówkę. Zwłaszcza, że decyzja o wyjeździe podjęta była późno, czasu na pakowanie niewiele, a plan bogaty. Wyszły z tego fajne spotkania, nowe smaki i miłe wspomnienia, choć z racji nierozciągliwości czasu to wszystko trochę w biegu (mam nadzieję na spowolnioną powtórkę wycieczki w wakacje;). Zdjęcia zrobiliśmy w pochmurnym Cieszynie. Filiżankowy naszyjnik od Grumpy pasował do mojego wyobrażenia o klimacie tego miasta,  pasował też do bieli. 








Co się odwlecze to nie uciecze. Po trzech latach udało nam się w końcu odwiedzić Chlebową Chatę i  spróbować słynnych podpłomyków. W moim wymarzonym przyszłym domu taki piec musi być;)


Fot. S. i ja

Sweter - sh
Zawieszka - od Grumpy (z bliska tutaj)
Okulary - House
Dżinsy - Zara
Torebka - od Mamy S.
Buty - Reserved
Płaszcz - sh

poniedziałek, 4 maja 2015

I po wojnie

Wojna trwała jakieś cztery tygodnie. Wpierw w szkicowniku i w myślach, potem na próbnym małym formacie, a finalnie przez dwa tygodnie na kolanach z pędzlami w ręku (jak się nie ma sztalug, to zostaje płyta gipsowo-kartonowa, poduszki, koziołek i kolana). Nie ma, że migrena czy zmęczenie, sprawa jest ważna więc trzeba zdążyć i to się udaje. Ale może się zdarzyć tak, że profesor pomimo zapewnień, że wszystko jest dobrze, w czasie kiedy już kluczowym byłoby poznanie adresu, na który prace mają zostać wysłane, nie odbiera od nikogo telefonów, nie odpowiada na smsy, a na maile profilaktycznie nie odpisuje już od dłuższego czasu. Cios jest spory, ale rozłożony na całą grupę osób trochę łatwiejszy do przełknięcia. Ale kiedy ktoś z nas znajduje wreszcie jakąś wzmiankę o wspomnianej wystawie, szerszą niż samo hasło wraz z formatem i kiedy widzę, że pomimo bardzo nieprecyzyjnie podanego przez profesora tematu, udało mi się go intuicyjnie zinterpretować na piątkę, to postanawiam opisać tę historię i chociaż tutaj zawiesić swoją pracę zanim zostanie zupełnie zapomniana w schowku pod łóżkiem.




Ciekawa jestem czy ktoś z Was odczytałby jakie było to hasło. Efekt końcowy prezentował się tak:

Fot. S. i ja
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...