poniedziałek, 29 czerwca 2015

Świętojańskie historie

Zdjęcia w ciemnym lesie, trochę rozmyte, niedopowiedziane. Bez wianka, za to z drobnym kwieciem na sukience. Opóźnienie pięciodniowe z powodu niespodziewanej podróży na Podlasie. Będą zdjęcia:)








Fot. S.i ja

Kwietna sukienka - sh
Czerwone bolerko - sh

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Lemoniada z kwiatów czarnego bzu

Postanowiłam sobie, że w tym roku bardziej wykorzystam naturalne zasoby chwastowe znajdujące się w zasięgu familijnego domu. Jako, że już od jakiegoś czasu zapach czarnego bzu wpadał przez okna do mojego pokoju, przepis na napój z bloga Ziołowa Wyspa uznałam za rzecz wartą przetestowania. Przepis jest naprawdę prosty, a gdyby ktoś chciał spróbować to opiszę tutaj w mojej, odrobinę zmodyfikowanej wersji: zebrałam około trzydzieści baldachów, a koszyk, do którego zbierałam kwiaty, wyścieliłam białym prześcieradłem. Potem wystarczyło je wyjąć i rozłożyć na nasłonecznionym stole aby dać braciom mniejszym czas na opuszczenie miejsca. Po około pół godziny całe baldachy wcisnęłam do pięciolitrowej butli, dodałam pół kilo cukru, sok z czterech cytryn, dwie limonki w kawałkach i jeszcze dwie dodatkowe cytryny w kawałkach. Całość dopełniłam wodą przepuszczoną przez filtr (u nas jest bardzo twarda). Butlę zakręciłam i odstawiłam na tydzień w ciemne miejsce. I tutaj miałam wątpliwości, ponieważ aby uzyskać bąbelki należało skutecznie zapobiec ich ucieczce. Bałam się jednak aby nie doszło do domowej eksplozji (takie ostrzeżenie znalazłam w podobnym przepisie w książce Łukasza Łuczaja "Dzika kuchnia"), więc ostatecznie butelka zakręcona była bardzo delikatnie, tak aby gaz mógł się wydostawać. Po tygodniu odcedziłam napój przez bawełnianą ściereczkę i przyszedł czas na smakowanie. Akurat było spotkanie ze znajomymi więc postanowiłam przygotować drinki na bazie mojej bzowej lemoniady. Jako, że nic się nie może marnować, odcedzone z zaczynu kawałki cytryny i limonek wrzuciłam do drinków dla podkręcenia kwaśnego smaku, dodałam wódkę i gazowaną wodę mineralną. Opinia niezależnych testerów była zgodna z moją: lemoniada wyszła PRZEPYSZNA i drinki również. Naprawdę:)








 Po tygodniu napój nabrał pięknego mleczno-cytrynowego koloru


I efekt końcowy już po odcedzeniu, ale też nie tak zupełnie ostateczny, bo część napoju zostawiłam aby nabrała procentów;) No właśnie, ważna sprawa! Bo jeśli chcemy zatrzymać proces na etapie lemoniady, to trzeba napój zamrozić. Choć planowałam większą część przeznaczyć na napój alkoholowy, to jednak lemoniada wyszła tak dobra, że większa część produkcji poszła do zamrażarki. Niemniej dwa słoiki zostawiłam do fermentacji i jestem naprawdę ciekawa co z tego wyjdzie;)




Fot. Ja

środa, 10 czerwca 2015

Wagary

Czy wymuszone czynnikami ode mnie niezależnymi czy nie, fakt jest taki, że półtora tygodnia temu pierwszy raz opuściłam zajęcia w Łodzi. Wagary zobowiązują, więc nagłą nadwyżkę czasu spędziliśmy wyjątkowo leniwie. Był więc wreszcie długi spacer po mieście. Popołudnie zaś należało do Wiedźmina części pierwszej, która to gra wciągnęła mnie ostatnimi czasy w sposób aż nadto absorbujący. Co do stroju to jest on adekwatny do moich skojarzeń ze słowem "wagarowicz". Lato, luz i koszula w kratkę.









Fot. S.

Koszula - sh
Kolczyki - targ staroci
Chusta - chyba Camaieu
Buty - Reserved
Torebka - sh
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...