wtorek, 29 grudnia 2015

Szarości w międzyświętowaniu

Dziwne są te dni między Świętami a Sylwestrem. Niby można odpocząć, zwolnić, teoretycznie porobić tylko to na co miałoby się ochotę, ale jednak co roku tak się nie dzieje. Ot zagadka;] Pogoda jesienno-zimowa rozleniwia mnie pod kątem wyboru strojów, nawet jeśli zima jest tak niewydarzona jak w tym roku. Otulenie ciepłym kocem, wbrew nieszczelnym oknom w zaciszu domowym uzależnia i człowiek chce być otulony tym bardziej, jeśli niższej temperaturze ma stawić czoła poza strefą wpływów systemów grzewczych. Moim ulubionym zestawem ubraniowym poprzedniego przedwiośnia i tegorocznej zimy jest szara dresowa tunika, legginsy, ulubione kozaki, ciepły i miły w dotyku szal, no i płaszcz z przeważającym udziałem wełny. Taki przyjemny w dotyku, w miarę ciepły, ale też nie za ciężki. No właśnie. Nie jest łatwo trafić na taki płaszcz, jeszcze w fajnym kroju. Mnie udało się znaleźć ulubieńca w przydomowym sklepie z odzieżą używaną, w jednym z dolnośląskich miast powiatowych. Był to dzień, w którym mżawka mieszała się ze smogiem, od rana było w zasadzie ciemno i w zasadzie nic nie zapowiadało, że zdarzy się coś nadzwyczajnego. No dobrze, może znalezienie płaszcza w lumpeksie nie jest niczym nadzwyczajnym, ale znalezienie płaszcza o ciekawym kroju, ciepłego a jednocześnie bardzo lekkiego, z wełny i kaszmiru, już tak;)








Fot.S.

Płaszcz - sh
Tunika - uszyta u krawcowej
Szal - dawny
Torebka - sh
Buty - Loft37

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Szary płaszcz o ciekawym kroju w grudniowych fanaberiach

Czasami dobrze jest spełnić swoją fanaberię. Pojawia się wtedy radość z absurdalności pomysłu, jest przygoda. Udaje się też przechytrzyć czas, który nagle niesamowicie się rozciąga. Taką naszą fanaberią był wyjazd na Warszawskie Targi Książki Artystycznej. Jednodniowy, bo wieczorem była impreza andrzejkowa, której przegapić nie chcieliśmy. W przypadku spełniania fanaberii nie warto liczyć wydanych pieniędzy i nawet jeśli targi książki artystycznej okażą się zdecydowanie bardziej targami książek o sztuce i fotografii, a jedyną zakupioną rzeczą będą jesienne "Usta", to wspomnienia będą i tak miłe. Mroźne powietrze, znikający we mgle Pałac Kultury, pyszne śniadanie i Krakowskie Przedmieście świątecznie błyszczące w deszczowej szarówce późnego popołudnia. Było warto:)









Nie mieliśmy też takiego strasznego pecha z tymi targami, bo przy okazji udało nam się zobaczyć w Muzeum Sztuki Nowoczesnej wystawę fotografii Zofii Rydet, co dla mnie, miłośniczki wsi tradycyjnej, było sprawą wspaniałą.



Fot. S. 

Ubraniom będzie można się bliżej przyjrzeć (i o nich poczytać) w następnym poście, do którego się poczuwam, jako, że cały ten zestaw to moi najczęstsi kompani grudniowych wyjść z domu.
Płaszcz - sh
Sukienka - uszyta przez krawcową
Kozaki - Loft37 (trzylatki)
Torebka - NewLook (dwulatka)

*stare piosenki mają dla mnie jakiś taki ciepły charakter, który pasują tylko na ciemne jesienno-zimowe dni, a więc teraz mają u mnie swoją chwilę w roku:)

czwartek, 10 grudnia 2015

Sezon na gruszki

W kuchni gruszki piętrzą się w koszyku, na stole, w misce, więc post z tym obrazkiem siłą rzeczy musiał mi przyjść do głowy. Zwłaszcza, że nie chcę podtrzymywać tutaj milczenia, a co zrobić, kiedy karta ze zdjęciami ubraniowymi do nowego posta jest nie tam gdzie ja obecnie. Ale jutro się odnajdziemy:) A tymczasem jesienna (taka pogoda) słodko-gruszkowa mandala z malutkim komiksem.




Fot. Ja
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...