wtorek, 8 marca 2016

Alpejski sweter na tle alpejskiej odwilży

Dwadzieścia godzin jazdy samochodem, w krainie Alp Prowansalskich, sytuacja z zimą jest analogiczna do tej na Dolnym Śląsku, czyli jest ona w tym roku w formie szczątkowej. Wyższe partie gór i nartostrady wprawdzie są ładnie ośnieżone, ale podobno jak na luty to bardzo skromnie. Podczas wyjazdu przeszliśmy chyba wszystkie możliwe stadia pogodowe. Ciepłe, wiosenne słońce, przy którym kurtki zostawały w domu i można było jeździć na nartach w samym polarze albo bluzie (od wielu lat było to moim marzeniem!). Ulewny deszcz, który pozostawił na śniegu rudy kolor afrykańskich piasków. Nocna burza z piorunami. Zamglenia, zachmurzenia i delikatne prószenie śniegu, a w końcu w dzień wyjazdu prawdziwy śnieg, który przykrył całą miejscowość bielą, ale byłam już wtedy trochę przeziębiona (pierwszy raz od roku!) więc nie było mi tak bardzo żal wyjeżdżać. Niemniej te parę dni i nawet sama podróż były dla mnie świetnym odpoczynkiem. Z radością przypomniałam sobie jak bardzo lubię jeździć na nartach, zwłaszcza kiedy jest się prawie sam na sam ze stromym stokiem i można bez stresu o kolizję z innymi narciarzami bić rekordy prędkości. No więc tak wyszło, że zbyt wielu zdjęć nie mam, ale uznałam, że tych kilka jest dobrym pretekstem do napisania tutaj czegoś;)








No właśnie, bo jednak tak to wygląda, że pięknie biało.. zdjęcie poniżej pokazuje, jak to z tą zimą było poza najwyższymi partiami gór;)

Fot. S. i ja

Co do ubrań to na zdjęcia fragmentarycznie załapał się gruby sweter, który opisałabym jako coś w "klasycznym alpejskim stylu" (oczywiście z lumpeksu), zaś na zdjęciu przedostatnim wspomniane marzenie młodej narciarki czyli kolorowa bluza (źródło zakupu takie samo jak swetra).

12 komentarzy:

  1. a ja choc smigalam na nartach zupelnie nie dawno to z przyjemnoscia jeszcz bym posmigala
    zdjecia wiec przyjmuje z usmiechen na ustach
    i tak lepsza taka odwilz od permamentnej szarosci

    baw sie dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już jakiś czas po zabawie i już w krainie szarości;) Nie pozostało nic innego jak na wiosnę czekać;)

      Usuń
  2. Znam ten ból - w styczniu w Karpaczu nie zastaliśmy ani centymetra śniegu! Dopiero wjazd na Kopę a później wspinaczka na Śnieżkę pozwoliła nam zobaczyć prawdziwą zimę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio ktoś opowiadał jak jego dziecko nie mogło uwierzyć, że dało się przez Wrocław na sankach jechać i rzeczywiście od paru lat to chyba niewykonalna sprawa. Dziwne te zimy teraz!

      Usuń
  3. Piękne kadry. Piękny wypad. Nie jeżdżę na nartach i zupełnie nie leży to w strefie mich zainteresowań, ale kocham wyprawy, wycieczki i samo to już dodaje pozytywnego kopa. Nieważne wtedy, czy śnieg jest, czy nie, byle jechać, przenieść się choć na chwilkę ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Tak, na wyjazdach czas zupełnie inaczej biegnie i to jest bardzo fajna sprawa;)

      Usuń
  4. Ojej... Jak tam pięknie!!! Wolność... Jak to mąż mój mawia w górach:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nie wiem czemu, ale rzeczywiście słowo "Wolność" bardzo do gór pasuje:)

      Usuń
  5. Twoje zdjęcia idealnie oddają to co napisałaś o pogodzie. No jakbym tam była:)
    Zdjęcia z czapą naj! I dobrze, że wypoczęłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że udało mi się zgrabnie coś opisać;) No właśnie z tym wypoczynkiem to nie da się poczynić zapasów na zbyt długo, ale nie trzeba zawsze jechać 20 godzin żeby je odbudowywać;)

      Usuń
  6. Nie przepadam za zimą, więc wszelkie wyjazdy wiążące się z obecnością śniegu omijam, ale lubię popatrzeć na same widoki, zwłaszcza góry przykryte śniegiem. Ale nawet i tam przychodzi wiosna, kończy się sezon zimowy :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...