czwartek, 28 kwietnia 2016

Downtown Girl

Deszcz deszczem, ale mogłoby być cieplej! Nawet pogodowi stoicy mogą stracić cierpliwość (to o mnie), bo jednak zieleń w towarzystwie ciepłej odzieży nie cieszy tak bardzo jak w lekkich butach i cienkich bluzkach. No ale póki jest jak jest przydają się ciemne elementy garderoby, pasujące do solidnego obuwia. Od jakiegoś czasu zaobserwowałam u siebie zainteresowanie sukienkami typu "prawdziwy vintage". Ta, którą tutaj widzicie była około 30 cm dłuższa i to nie wyglądało dobrze. Wystarczyło jednak namówić Mamę na jej podcięcie (w moich rękach zawsze coś pójdzie krzywo), podszycie i jest super. Kobiecy krój, wspaniała, delikatna wiskoza, no i ta świadomość, że ma się rzecz z czasów, w których (jeśli wierzyć metce) H&M był tylko w krajach skandynawskich, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii (!). Fakt, że sukienka została wyprodukowana w Anglii też nie umknął mojej uwadze i być może miał wpływ na późniejsze z nią skojarzenia. No właśnie, co do tytułu posta, to nawiązuje on do piosenki Petuli Clark, którą ostatnio puszczałam niezdrową ilość razy, ale również do mojego kolejnego wyobrażenia na temat mody angielskiej (i to podobnie jak w ostatniej notce obraz nie zbudowany na wiedzy i faktach, a jedynie mgliście zarysowany pewnie przez jakiś film albo fotografie). No więc lata 60te, ulice Londynu, kratka na ciemnym tle, buty trochę jak "oxfordki" i pensjonarski płaszcz. Do pełni owego wyobrażenia brakuje jeszcze dużych okularów przeciwsłonecznych, koniecznie w okrągłych oprawkach, ale liczę, że niedługo w takie się zaopatrzę;) 






Fot. S.

Sukienka - sh (vintage H&M. Swoją drogą ktoś ma pomysł z jakiej dekady może być ta moja sukienka?:)
Pasek - sh
Torebka - odzysk po przejściach
Buty - TKmaxx
Płaszczyk - Pimkie sprzed trzech lat

15 komentarzy:

  1. Piękna sukienka! Mam podobne wyobrażenie o pensjonarsko - angielskim stylu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie jestem osamotniona w tym wyobrażeniu;D

      Usuń
  2. Uwielbiam Twoje ubiory. :D I nie tylko Ty sobie tak wyobrażałaś angielki styl :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A u mnie przymrozki wrocily- taka sytuacja :/ ale jak to się mowi "kwiecień plecien co przeplata, trochę zimy, trochę lata" grrrrr

    fajnie, że wproadzilaś w ta sukienkę drugie życia ! świetnie wyglądasz :)
    Bardzo podoba mik się rownież miejscówka zdjęć- mega klimatyczna <3

    milego dnia :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Co do miejscówki, to sporo takich jest we Wrocławiu:)

      Usuń
  4. Dobrze, że ją skróciłaś, bo jest bardziej dziewczęco. I własnie tak pensjonarsko:)) Jeszcze kapelutek na tył głowy... Taki w stylu Ani z Zielonego Wzgórza... I jest idealnie:))
    No dobra... Bez kapelutka też:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam to samo - zmęczenie deszczem. A jeszcze bardziej męczy mnie zmienność - w ciągu jednego dnia deszcz-wiatr-słońce-grad-deszcz...

    Sukienka fajna. Chwila przy maszynie i kiecka jak ta lala, prawda? Też tak często daję drugie życie ubraniom.

    Fajna ta Twoja kiecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie kwestia przeróbek stała gdzieś z pięćdziesiąt poziomów wyżej, u mnie w grę zazwyczaj może wchodzić jedynie skrócenie..:D

      Usuń
  6. iście angielska aura!
    cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wysłałam do Ciebie maila z małą sprawą :) Sprawdzisz pocztę?

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zestaw :)

    http://kn-fashionlovers.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie wygląda ta sukienka, i całość z tymi butami bardzo stylowo:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...