poniedziałek, 30 maja 2016

I Don't Really Mind

Ciepło i słońce sprawiły, że wreszcie z mojej szafy wychodzą kolory, choć biel, szarość i czerń wciąż mocno z nimi konkurują, jako rozwiązania, po które zdecydowanie najprościej jest sięgnąć. Niemniej tą notką oddaję hołd pięknemu koralowemu różowi, który noszącemu dodaje kilka punktów do energii i samopoczucia (w sumie mogłam założyć go dzisiaj, jako, że każdą kolejną ilustracyjno-konkursową porażkę przechodzę coraz gorzej, a dziś przyszło mi się pogodzić z dwiema). W dniu, w którym robiliśmy zdjęcia (jak prawie co dzień) w powietrzu wisiała groźba burzy, jednakże potencjalny deszcz nie popsuł moich kolorowych planów, a wręcz je ubogacił. Przypomniałam sobie o moim letnim przeciwdeszczowym płaszczu o angielskim rodowodzie. Przesłodko, prawda?






Fot. S.

Płaszczyk przeciwdeszczowy o angielskim rodowodzie - sh (nabytek za złotówkę, na blogu tutaj)
Koralowa bluzka - sh (ku ścisłości 3zł)
Lekkie dżinsowe spodnie - sh (ArmaniJeans też za 3zł!)
Zawieszka - budapesztański sklep ze starociami (cena w przeliczeniu z Forintów jak wyżej)
Ulubione buty - Reserved
Torebka - z odzysku


Eng. I was really pleased to read some foreign comments here, so I'm comming back to translation:)
The heat and the sun pulled me to take out more colors from my closet, although white, gray and black are still strongly competing with them as the simplest and fastest solution. However, with this note I give tribute to beautiful coral pink, which while being worn, adds a few points to energy and mood (I could wear it today, as threw every next illustration-competition defeat I'm going through worse and worse, and today I had to come up with two bad news). On the day we did these photos in the air hung the threat of storm (like almost every day), but potential rain did not spoil my colourfull plans, and even enriched them. I thought of my summer english-origined raincoat. It's so sweet, is't it?
English-origined raincoat - sh (on the blog earlier here); Coral t-shirt - sh; Light jeans - sh (ArmaniJeans!); Necklace - Budapest thrift store; Favourite shoes - Reserved; Bag - with long history of many owners

16 komentarzy:

  1. Super słodko! Usta jak malina, płaszczyk jak lody truskawkowe, a koszulka niczym sorbet owocowy. Już mi lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tego słowa mi brakowało, to kolory sorbetowe:D

      Usuń
  2. glowa do gory; ten przegrywa kto sie poddaje

    rozowosci istotnie slodkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, ale echh już tyle tych konkursowych porażek, że sensowność trzymania głowy w górze wydaje się niekoniecznie uzasadniona.. ale ja tak mam, że pewnie i tak w kolejne konkursy się wpakuję, no bo jak to tak nic nie rysować w wolnych chwilach?

      Usuń
  3. Wybaczam Ci podwójną porcję różu, choć trochę mnie jednak mdli ;-) Żartuję - na sobie tego koloru raczej nie trawię (zależy od odcienia), ale Tobie w nim dobrze. I masz rację, trzeba w końcu kolory z szafy powyciągać, ja tez próbuję choć z trudem.
    Dziękuję za przemiły komentarz u Magdy z Miło. Zapewniam Cię, że czytam i oglądam każdy Twój post, ale nieraz sił brak do napisania komentarza. Taka się... sflaczała zrobiłam.
    Co do rysunków - dla mnie Twoje są nr 1, zwłaszcza kozy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że do mnie zaglądasz:) Dziękuję:) A co do sił i sflacznia, to czasami tak bywa, że trzeba się wyciszyć, odsunąć od wszelkiej aktywności i po prostu przyjąć, że taki sflaczały okres jest i go spokojnie przetrwać. Widać organizm albo psychika potrzebują go. Sama tak miałam nie raz i stąd myślę, że energia na pewno do Ciebie wróci tylko musi się powoli pozbierać:)

      Usuń
  4. Podziwiam Twoje lekkie pióro i to zarówna w polskim jak i angielskim języku! Nie mówiąc o zdolności wyszukiwania perełek w sh. Jest uroczo. I na pewno następnym razem sie uda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:) Bardzo mnie podbudował Twój komentarz:) Zwłaszcza te słowa o lekkim piórze wiele znaczą:)

      Usuń
  5. Oj tam... Grunt, to do przodu... Nie tym razem, to następnym:))
    A różu ciutka czasami... Nie zaszkodzi:))

    OdpowiedzUsuń
  6. jaki masz uroczy płaszczyk! najbardziej kocham taki odcień różowego, ale że mam blond włosy, to muszę sobie ostrożnie dawkować taką garberobę - inaczej wyglądam jak niunia :d ale! jak Ci się znudzi to ja go zgarnę! ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha faktycznie przy blond włosach z różem trzeba ostrożnie, aczkolwiek myślę, że wiele zależy od formy/kroju;)

      Usuń
  7. Ładnie Ci w tym odcieniu :)
    I trzymam kciuki za następne konkursy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Kciuki się przydadzą, jedna rzecz wysłana niedawno, druga w przygotowaniu:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...