czwartek, 9 lutego 2017

Dżins z morałem czyli o tym jak w roku minionym kupiłam sobie jedną rzecz w sklepie sieciowym

Tak, myślę, że mogę być z siebie dumna, aczkolwiek nie do końca jestem zadowolona. W sklepach z odzieżą używaną zaopatrywałam się od wielu lat, jednakże z roku na rok coraz częściej wolałam sięgać po ubrania z drugiej ręki niż po te prosto z fabryki. Niedawno zorientowałam się, że w roku minionym padł mój rekord. Z typowo odzieżowych elementów garderoby* kupiłam tylko dwie nowe rzeczy. Pierwszą była wspomniana ostatnio bluza od BoomBloom, a druga rzecz to dżinsowe rurki z Zary. Tak więc tylko jedna rzecz z "sieciówki"!:)







Czemu więc nie jestem do końca zadowolona? To dłuższa historia;)
Po tym jak wizualnie sprawdziły się na mnie dżinsy typu mom sprzed dekad, wspomniane w przedostatniej notce, postanowiłam rozejrzeć się za wydaniem wygodniejszym, z miększego materiału. Z przykrością stwierdzam, że powiedzenie "to już nie to pokolenie" odnosi się do mnie pod względem odporności na niewygodę stroju. Chciałabym nie odczuwać dyskomfortu w sztywnych tkaninach czy w gryzących wełnianych swetrach, ale co zrobić skoro odczuwam;) Przy końcu grudnia na którymś z blogów zobaczyłam, że interesujące mnie spodnie można zakupić w Zarze i postanowiłam dokonać pierwszego w roku 2016 zakupu odzieży innej niż bielizna w sklepie sieciowym. Tak jak już tu pisałam, okazało się, że pod względem wygody użytkowania, wypatrzone przeze mnie dżinsy dorównują egzemplarzowi z odporniejszych na niewygody pokoleń. To zdecydowanie przekreślało ich zakup. Ponieważ jednak potrzebowałam jakichś nowych dżinsów tak czy inaczej, postanowiłam dać szansę rurkom z wysokim stanem. Czy to był dobry pomysł? Spodni takich jakich chciałam dalej nie mam, w lumpeksach pewnie pojawią się dopiero za jakiś czas, więc zakup w sieciowym sklepie pewnie skuszę się prędzej, niż trafię na coś z drugiej ręki, a rekordu z chlubnym zerem na koncie nie będzie. Zaś w przypadku obcisłych rurek mogłam jeszcze poprzymierzać inne modele, ten w skali wygody jest zdecydowanie kilka jednostek wstecz za moim ulubionym połatanym egzemplarzem! To potwierdza słuszność podejścia przedstawionego, a propos wymarzonej bluzy BoomBloom, że lepiej jest się przed dokonaniem zakupu porządnie namyślić, a wszelką spontaniczność lepiej zostawić na lumpeksy. Nietrafiony zakup za 3 zł będzie zdecydowanie mniej bolesny, a i jakoś łatwiej go oddelegować go do zadań domowo-gospodarczych albo przekazać komuś innemu;)


Fot. S.

Bluzka w paski - sh
Dżinsowe rurki - Zara
Skórzany pasek - sh w Kłodzku (2010? jest ze mną od początku bloga:)
Skarpetki, które robią furorę na spotkaniach w zaciszach domowych - Pull&Bear

*nie wliczam tutaj bielizny i butów:)
**jeśli ktoś ciekaw, na zdjęcia załapał się obraz przedstawiający płynącego już gdzieś daleko, między obłokami, koziołka Grafita. Namalowany przeze mnie prezent gwiazdkowy gościł u nas krótką chwilę.

15 komentarzy:

  1. Ale te spodnie wyglądają bardzo dobrze. Dżinsy (dobre dżinsy) mają tę zaletę, że w trakcie użytkowania, dopasowują się do użytkownika. Dlatego nie lubię kupować takich portek w sh, chyba że nówki (co mi się nie zdarzyło). Skarpetki - szał ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Wygląd rzeczywiście mają, ale komfort noszenia niestety znacznie mniejszy niż moi znoszeni już ulubieńcy, to ten minus;)

      Usuń
  2. Gratulacje zakuków! Ja nie mogę przekonać się do SH- ale zdecydowanie staram się robić tylko przemyślane zakupy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do lumpeksów trzeba mieć szczęście albo cierpliwość, a najlepiej i jedno i drugie;) Ciężko jest znaleźć na już coś co by się chciało i to może być spory mankament takich zakupów.

      Usuń
  3. Ja nie lubie mom jeans i wysokiego stanu . Ale jeansy to mus w szafie , wiec nie kręć nosem , noś i sie ciesz życiem :)
    Masz racje skarpety robia wrażenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, już marudzić na nie nie będę;)

      Usuń
  4. Spodnie w sh ciężko znaleźć odpowiednie! Ale zdarza się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm rzeczywiście ciężko jest trafić na dobre dżinsy w lumpeksie, pewnie z uwagi na to, że jak już ktoś takie ma, to dopóki się nie przetrą, będzie je nosić;) Zdecydowanie łatwiej jest trafić na dobre spodnie w jakimś luźnym kroju, a przynajmniej ja mam do takich sporo szczęścia;)

      Usuń
  5. Paski i dżinsy - uwielbiam!
    Ładnie wyszłaś na zdjęciach, spodnie bardzo kobiece - może podniesie to ich atrakcyjność jak Ci napiszę, że świetnie w nich wyglądasz.

    Kupuję rzeczy, które mi się podobają, bez względu na to czy są z sh czy z sieciówki. Na czas wyprzedaży, zawieszam buszowanie po lumpach, zrobiłam wyjątek gdy szukałam garderoby na przebranie karnawałowe.
    Kupiłam ostatni dżinsy girlfriend i białą, prostą koszulę - ciężko o to w sh.
    Teraz to lump bywa droższy od rzeczy przecenionych w takim np. H&M...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, podniosło atrakcyjność;)
      Co do lumpów, to fakt, że w dniu dostawy jest drogo więc bardzo rzadko chodzę tam w takie dni, bo by kusiło;) ale jak cena spada do 5 zł, to już inna sytuacja;)

      Usuń
  6. Seksowne stópki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się podoba :-) a jeansy się ułożą, zobaczysz!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...