poniedziałek, 20 lutego 2017

Kiedy myśli idą ku wiośnie, a temperatury jeszcze nie

W lutym zaczynam tęsknić do wiosny. Wypatruję jej w prognozach pogody i zmieniam utwory na playliście. Coraz uporczywiej myślę o tym jak miło by było zrzucić ciężkie płaszcze, czapki, rękawiczki, nawet jeśli chłód, szczypałby w odsłoniętą bladą skórę. Już nie chcę się otulać, wolę się hartować. Przeczytawszy artykuł o dobroczynnym wpływie zimna na organizm, postanowiłam przejść na wyższy poziom hartowania niż zakręcone kaloryfery;) W zeszłym tygodniu, pomimo niskich temperatur, postanowiłam zrobić zdjęcia uwielbianej przeze mnie ostatnimi czasy sukienki na dworze, w lutowym złotym słońcu niosącym pierwsze obietnice wiosny. Zdejmując kożuch, a później sweter zanurzyłam się w mrożącym chłodzie ciągnącym przez puste podwórka. Uczucie orzeźwienia towarzyszące mi później przez jakiś czas było rzeczywiście bardzo przyjemne. Konsekwencji chorobowych nie było:)



Gdyby ktoś się zastanawiał cóż to za czarne elementy ubogacają trawnik, po którym stąpam, to były to skórki od bananów, nie wiem skąd tyle ich się tam wzięło. Zaś w kwestii sukienki, to jej "ulubioność" opiera się po części na moich ostatnich lekturach. Jak to u mnie bywa, co sobie przeczytam, to potem chcę ubierać. Naczytałam się w książkach Elżbiety Cherezińskiej o średniowiecznej Polsce i choć opis tego świata zdecydowanie nie był tak plastyczny i pobudzający wyobraźnię jak "Saga Sigrun" tej samej autorki (właśnie skończyłam czytać), to mojej wyobraźni wystarczył aby skręciła w stronę wzorzystych tkanin i rozszerzonych falbaną rękawów.




Fot. S.

Wzorzysta sukienka z rozszerzonymi falbaną rękawami - sh
Krótki zapinany guzikiem sweter - sh
Kożuch ze sztucznego futra - sh
Skórzane brązowe kozaki - lokalny sklep obuwniczy
Skórzana brązowa torebka - sh

*utwór, w którego melodii znajduję pierwsze nuty wiosny, jeszcze chłodne, jeszcze dalekie ale piękne w samej obietnicy nadejścia. No cóż, nie nowość to, że tekst piosenek jest dla mnie najczęściej nie słowami, a kolejnym instrumentem niosącym dźwięki, które dopasowuję do nastroju.

8 komentarzy:

  1. Fajnie że pokazałaś wszystkie warstwy jakie miałaś na sobie, ubrania bardzo ładne stylowe. Kozuch jest super. Piękne kozaki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tegoroczna zima nie zmęczyła mnie jakoś . Moze brak śniegu , moze mniejsze opadu deszczu , a moze więcej słonca było .... Żurawie po polu spacerowały juz w styczniu , a w lutym pierwiosnki I przebiśniegi i krokusy kwitły , w pąkach juz żonkile ...
    Mnie pognalo do zimy :) i jest bosko !
    Twoja sukienka przesliczna, fajne kolorki ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm ja jestem fanką zimy, ale w grudniu, styczniu. W lutym kożuchy i kurtki zaczynają ciążyć, kozaki denerwować, a tak lubiane swetry i dresowe tuniki mierzić;)

      Usuń
  3. Ale piękna ściana! Jestem chora z miłości do takich odrapanych murów! A sukienka po pierwsze, bardzo w Twoim stylu, po drugie bardzo ładna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Też mam sentyment do takich ścian, stąd właśnie tam zdjęcia;)

      Usuń
  4. Mnie się bardzo chce już wiosny!
    A sukienka będzie pięknie się prezentowała w słońcu:D
    Ściana jest ok i dobrze, że to czarne do skórki od bananów, a nie psie kupki;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Sukienka ma piękny wzór. Przypomina mi posadzkę w kościele w Kłodzku (może kiedyś Ci pokażę;), tylko że tamta w brązach.
    Tęsknota za wiosną objawia się noszeniem sukienek - u mnie też.

    Skórki od bananów - dobrze, że się nie poślizgnęłaś;)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...