wtorek, 20 czerwca 2017

Lasy, łąki, jezioro i jeden dzień upału

Krótka czarna bluzka, luźne kwieciste spodenki z chłodnego materiału, sprawdzone wygodne buty i kilka wstążek we włosach. Gdybym wybierała się na którąś z wielkich koncertowych imprez, to byłby mój "festiwalowy look". Wiem jednak, że nie skuszę się na muzyczne uniesienia wśród wirującego w upalnym słońcu kurzu, choć przyznam, że na Off Festiwalu w 2012 roku bawiłam się nieźle.. dopóki moi kompani do rozmów i wygłupów nie przepadli w zasłuchaniu;). No właśnie, chyba jakoś wtedy zrozumiałam, że dla mnie muzyka najlepiej współbrzmi z przemierzanymi kilometrami. Nawet jeśli głośniki wydają z siebie dźwięki bliższe tym nieprzystojnym;) Ważna jest droga, mijane krajobrazy, poczucie przygody.. zwłaszcza jeśli choć na kilka dni jedzie się do jezior zatopionych w leśnej głuszy*:)





Fot. S.  

Czarna bluzka - sh
Spodnie w kwiatki - sh
Skórzana torebka - sh
Bawełniane espadryle - H&M

*pomimo rychłego po naszym przyjeździe załamania pogody i wiatru przyprawiającego nam gęsią skórkę, a ciemnym falom białe grzywki, codzienne jeziorne kąpiele zaliczone!:D 

4 komentarze:

  1. Super! Podobają mi się te Twoje spodenki:)

    Mnie się za festiwalowym klimatem trochę tęskni;)

    OdpowiedzUsuń
  2. stylowka na koncert byla buy przednia - taka lekko hippi
    a tak po raz kolejny mamy liryczna dziewczyne w plenerze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Cię w leśnej scenerii; prawie zawsze wtedy masz coś czerwonego. Dziś tak trochę poziomkowo;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja bym chciała pójść z Tobą tą drogą...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...