wtorek, 28 lutego 2017

Węgiel i szmaragd

Węgiel, szmaragd i do tego orientalna chusta. Na przednówku kuszą mnie kolory i ożywają marzenia o lekkich tkaninach, ale wietrzna rzeczywistość dnia codziennego sprowadza je często do rozwiązań rozsądniejszych, jak swetry i spodnie, choć w przypływie chęci hartowania się, o lekko podwiniętych nogawkach. To jeszcze luty, więc nawet wypada zakończyć go w ciepłym ubraniu pomimo wczorajszych, bardzo wiosennych temperatur. Za to w marcu, mam już nadzieję, zostawić węgiel wraz z kompanią ciemnych kolorów w piwnicy.. zobaczymy;)







 Fot.S.

Orientalny szal - z Hali Targowej sprzed kilku lat
Orientalna zawieszka - kupiona w Hiszpanii
Kaszmirowy sweter w kolorze szmaragdu - sh
Spodnie w kolorze węgla - sh
Buty w kolorze węgla - Reserved
Skórzana torebka - sh

poniedziałek, 20 lutego 2017

Kiedy myśli idą ku wiośnie, a temperatury jeszcze nie

W lutym zaczynam tęsknić do wiosny. Wypatruję jej w prognozach pogody i zmieniam utwory na playliście. Coraz uporczywiej myślę o tym jak miło by było zrzucić ciężkie płaszcze, czapki, rękawiczki, nawet jeśli chłód, szczypałby w odsłoniętą bladą skórę. Już nie chcę się otulać, wolę się hartować. Przeczytawszy artykuł o dobroczynnym wpływie zimna na organizm, postanowiłam przejść na wyższy poziom hartowania niż zakręcone kaloryfery;) W zeszłym tygodniu, pomimo niskich temperatur, postanowiłam zrobić zdjęcia uwielbianej przeze mnie ostatnimi czasy sukienki na dworze, w lutowym złotym słońcu niosącym pierwsze obietnice wiosny. Zdejmując kożuch, a później sweter zanurzyłam się w mrożącym chłodzie ciągnącym przez puste podwórka. Uczucie orzeźwienia towarzyszące mi później przez jakiś czas było rzeczywiście bardzo przyjemne. Konsekwencji chorobowych nie było:)



Gdyby ktoś się zastanawiał cóż to za czarne elementy ubogacają trawnik, po którym stąpam, to były to skórki od bananów, nie wiem skąd tyle ich się tam wzięło. Zaś w kwestii sukienki, to jej "ulubioność" opiera się po części na moich ostatnich lekturach. Jak to u mnie bywa, co sobie przeczytam, to potem chcę ubierać. Naczytałam się w książkach Elżbiety Cherezińskiej o średniowiecznej Polsce i choć opis tego świata zdecydowanie nie był tak plastyczny i pobudzający wyobraźnię jak "Saga Sigrun" tej samej autorki (właśnie skończyłam czytać), to mojej wyobraźni wystarczył aby skręciła w stronę wzorzystych tkanin i rozszerzonych falbaną rękawów.




Fot. S.

Wzorzysta sukienka z rozszerzonymi falbaną rękawami - sh
Krótki zapinany guzikiem sweter - sh
Kożuch ze sztucznego futra - sh
Skórzane brązowe kozaki - lokalny sklep obuwniczy
Skórzana brązowa torebka - sh

*utwór, w którego melodii znajduję pierwsze nuty wiosny, jeszcze chłodne, jeszcze dalekie ale piękne w samej obietnicy nadejścia. No cóż, nie nowość to, że tekst piosenek jest dla mnie najczęściej nie słowami, a kolejnym instrumentem niosącym dźwięki, które dopasowuję do nastroju.

czwartek, 9 lutego 2017

Dżins z morałem czyli o tym jak w roku minionym kupiłam sobie jedną rzecz w sklepie sieciowym

Tak, myślę, że mogę być z siebie dumna, aczkolwiek nie do końca jestem zadowolona. W sklepach z odzieżą używaną zaopatrywałam się od wielu lat, jednakże z roku na rok coraz częściej wolałam sięgać po ubrania z drugiej ręki niż po te prosto z fabryki. Niedawno zorientowałam się, że w roku minionym padł mój rekord. Z typowo odzieżowych elementów garderoby* kupiłam tylko dwie nowe rzeczy. Pierwszą była wspomniana ostatnio bluza od BoomBloom, a druga rzecz to dżinsowe rurki z Zary. Tak więc tylko jedna rzecz z "sieciówki"!:)







Czemu więc nie jestem do końca zadowolona? To dłuższa historia;)
Po tym jak wizualnie sprawdziły się na mnie dżinsy typu mom sprzed dekad, wspomniane w przedostatniej notce, postanowiłam rozejrzeć się za wydaniem wygodniejszym, z miększego materiału. Z przykrością stwierdzam, że powiedzenie "to już nie to pokolenie" odnosi się do mnie pod względem odporności na niewygodę stroju. Chciałabym nie odczuwać dyskomfortu w sztywnych tkaninach czy w gryzących wełnianych swetrach, ale co zrobić skoro odczuwam;) Przy końcu grudnia na którymś z blogów zobaczyłam, że interesujące mnie spodnie można zakupić w Zarze i postanowiłam dokonać pierwszego w roku 2016 zakupu odzieży innej niż bielizna w sklepie sieciowym. Tak jak już tu pisałam, okazało się, że pod względem wygody użytkowania, wypatrzone przeze mnie dżinsy dorównują egzemplarzowi z odporniejszych na niewygody pokoleń. To zdecydowanie przekreślało ich zakup. Ponieważ jednak potrzebowałam jakichś nowych dżinsów tak czy inaczej, postanowiłam dać szansę rurkom z wysokim stanem. Czy to był dobry pomysł? Spodni takich jakich chciałam dalej nie mam, w lumpeksach pewnie pojawią się dopiero za jakiś czas, więc zakup w sieciowym sklepie pewnie skuszę się prędzej, niż trafię na coś z drugiej ręki, a rekordu z chlubnym zerem na koncie nie będzie. Zaś w przypadku obcisłych rurek mogłam jeszcze poprzymierzać inne modele, ten w skali wygody jest zdecydowanie kilka jednostek wstecz za moim ulubionym połatanym egzemplarzem! To potwierdza słuszność podejścia przedstawionego, a propos wymarzonej bluzy BoomBloom, że lepiej jest się przed dokonaniem zakupu porządnie namyślić, a wszelką spontaniczność lepiej zostawić na lumpeksy. Nietrafiony zakup za 3 zł będzie zdecydowanie mniej bolesny, a i jakoś łatwiej go oddelegować go do zadań domowo-gospodarczych albo przekazać komuś innemu;)


Fot. S.

Bluzka w paski - sh
Dżinsowe rurki - Zara
Skórzany pasek - sh w Kłodzku (2010? jest ze mną od początku bloga:)
Skarpetki, które robią furorę na spotkaniach w zaciszach domowych - Pull&Bear

*nie wliczam tutaj bielizny i butów:)
**jeśli ktoś ciekaw, na zdjęcia załapał się obraz przedstawiający płynącego już gdzieś daleko, między obłokami, koziołka Grafita. Namalowany przeze mnie prezent gwiazdkowy gościł u nas krótką chwilę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...