sobota, 27 stycznia 2018

O okraszonej śniegiem wyprawie do Łodzi

Kompletowanie wyprawki dla dojrzewającego we wnętrzach moich tkanek potomka przyniosło nam okazję do odbycia podróży w okolice Łodzi. Dla mnie to wspaniała sprawa, do Łodzi mam ogromny sentyment i słabość. Pomiędzy zakupem kosza mojżeszowego (stałam się ostatnio największą fanką aplikacji olx!), a zgłoszeniem się do znajomych po wózek dziecięcy, nie odpuściliśmy wspaniałej okazji do odwiedzenia naszych ulubionych miejsc (no dobra, jedno z tych miejsc jest tylko moim ulubionym i możecie domyślać się cóż to może być;). Przejażdżka siatką kwartałów wypełnionych zabytkową tkanką kamienic i spacer uwzględniający skoki w głąb tajemniczych studni podwórek okraszonych świeżym śniegiem miała w sobie dużą dozę magii. Nawet jeśli buty okazały się bardziej niewygodne niż je miałam zapamiętane, trzeciotrymestrowy kręgosłup mniej odporny na walkę ze śliskimi chodnikami, a mokre płatki śniegu wyjątkowo uparte we wciskaniu się w zakamarki między kołnierzem, szalikiem a czapką, to uważam ten wyjazd za niezwykle udany. W końcu właśnie w Łodzi udało nam się spotkać prawdziwą zimę:)














Fot. S.

Kożuch ze sztucznej skóry - sh
Sweter w paski - sh
Czarne spodnie ciążowe - H&M
Szal z wełny owiec ze Środowej Mongolii - sh
Szara czapka - sh
Skórzane brązowe kozaki - Bata (2013)
Skórzana brązowa torebka - TK Maxx

3 komentarze:

  1. ale cudownie :) my balujemy w ustce na urlopie i niestety śniegu brakuje :(

    _____________
    ♥ Blog dla kobiet daria-porcelain.pl ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham takie klimaty, tzn. odrapane mury, poetyczne Twoje pisanie, paski, kożuch i zdjęcie w lusterku:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Klimat jak zawsze doskonały:)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...